Kolejne rekordy Lampe w NBA

Maciej Lampe śrubuje kolejne rekordy w najlepszej koszykarskiej lidze świata NBA. Minionej nocy jego Phoenix Suns ulegli na wyjeździe wciąż aktualnym mistrzom ligi San Antonio Spurs 76:105, ale Polak zagrał przyzwoite spotkanie.

Lampe przebywał na parkiecie aż 28 minut, co jest jego najlepszym osiągnięciem w sezonie i w karierze w NBA. W tym czasie zdobył 12 punktów i zaliczył 6 zbiórek w obronie, poprawiając o jedną swój dotychczasowy rekord. Do dorobku Macieja należy również dodać jedną stratę. Nasz rodak trafił 6 z 10 rzutów z gry i został trzecim strzelcem swojej drużyny.

Reklama

Suns nie mieli siły ognia, aby ograć Spurs, którzy zagrali świetnie jako zespół. Pięciu graczy z San Antonio miało dwucyfrową zdobycz punktową, a najskuteczniej zagrali Tim Duncan i Hedo Turkoglu, którzy zdobyli po 14 punktów. W ekipie "Słońc" najwięcej punktów zdobył Amare Stoudemire, który ukończył mecz z 20 "oczkami". Joe Johnson dodał do dorobku zespołu 15 punktów, a trzecim strzelcem drużyny z Phoenix był nasz rodak, Maciej Lampe.

Sobotnią noc również miło będzie wspomniał LeBron James. Wybrany w drafcie z numerem 1 przez Cleveland Cavaliers zawodnik, ustanowił w spotkaniu z New Jersey Nets swój rekord punktowy w NBA. Jest on nieco lepszy od osiągnięcia Macieja Lampe, bo wynosi 41 punktów. Jesteśmy pewni, że gdyby Maciej grał w tylu meczach i tyle minut co nowa nadzieja amerykańskiej koszykówki, jego rekord byłby zdecydowanie lepszy. Tymczasem James poprowadził Cavs do wygranej nad New Jersey Nets 107-104 i coraz głośniej w Cleveland mówi się o play off.

- Nienawidzę przegrywać. Nie cierpię przegrywać. W pewnym momencie pojawiła się możliwość naszego zwycięstwa i cieszę się, że tę możliwość wykorzystaliśmy - powiedział LeBron, który stał się najmłodszym w NBA zawodnikiem, ze zdobyczą ponad 40 punktów.

- Takiego wielkiego występu właśnie potrzebowaliśmy od niego i dziś go otrzymaliśmy - chwalił pupila coach Cavs Paul Silas. - Był naprawdę niesamowity. Robił wszystko to, co było potrzebne, abyśmy odnieśli zwycięstwo.

W Auburn Hills na przedmieściach Michigan, Detroit Pistons przerwali serię dwóch porażek z rzędu, wygrywając z New York Knicks 100:85. Tayshaun Prince zdobył 20 punktów dla "Tłoków", w składzie których zabrakło Rasheeda Wallace'a narzekającego na ból pleców. Knicks również grali w osłabieniu, a w ich składzie nie pojawili się Allan Houston, Penny Hardaway, Tim Thomas i oczywiście Cezary Trybański.

Richard Hamilton dodał 18 punktów do dorobku Pistons, a Ben Wallace 12 i 12 zbiórek.

Celny rzut Carlosa Arroyo w ostatniej sekundzie meczu, dał zwycięstwo Utah Jazz nad Denver Nuggets. Zwycięstwo to dla ekipy z Salt Lake City jest tym bardziej cenne, że pozwoliło im na umocnienie się na ósmej pozycji w Konferencji Zachodniej, które jako ostatnie daje awans do play off. To właśnie z Nugget ekipa Jazzmanów walczy o udział w "postseason".

Czwarty raz w tym sezonie Minnesota Timberwolves pokonali Los Angeles Clippers, tym razem 98:82. Latrell Sprewell zdobył 18 punktów, a Kevin Garnett 17 (15 zbiórek) i "Leśne Wilki", które zasiadają na tronie Midwest Division wygrały 50. mecz w sezonie.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 27 marca

Dowiedz się więcej na temat: Phoenix Suns | Phoenix | rekord | maciej lampe | rekordy | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje