-
-
Środa, 3 stycznia 2007 (09:56)
Kibic Arsenalu gra w koszulce Bulls
Luol Deng był jednym z najbardziej zaskakujących koszykarskich wyborów w drafcie w 2004 roku.
- Pochodzisz z Sudanu, ze słynnego z ludzi o wysokim wzroście plemienia Dinke. Czy z tego powodu - masz 197 cm wzrostu - bycie koszykarzem było dla ciebie naturalnym wyborem? Opowiedz o swoim niezwykłym, piłkarsko-koszykarskim dzieciństwie.
- Mam brata Ajou, który jest 10 centymetrów wyższy, a jednym z moich mentorów był Manute Bol (były, mierzący 222 cm wzrostu, środkowy NBA - przyp. PG), więc chyba takie było moje przeznaczenie. Nie było nam łatwo, bo miałem trzy lata kiedy w Sudanie wybuchła wojna domowa. Mój ojciec Aldo był ministrem edukacji i wspólnie z ósemką mojego rodzeństwa musieliśmy uciekać do Egiptu. Tam właśnie spotkałem Manute, który musiał widzieć jak biegamy bez ładu i składu wokół podniszczonych koszy. Ja nie chciałem grać, wolałem piłkę nożną, ale starsi bracia potrzebowali kogoś na boisku, więc grywałem razem z nimi.
- Kilka lat później twoja rodzina wyemigrowała do Londynu i przyszło ci ponownie wybierać między piłką do koszykówki i tą do kopania...
- Faktycznie, kiedy skończyłem 13 lat, Anglicy zaprosili mnie na obozy treningowe kadry zarówno w koszykówce, jak piłce nożnej.
- Komu kibicowałeś w Londynie?
- Arsenalowi i Ianowi Wrightowi...
- Ale wybrałeś basket...
- Bo znowu do koszykówki przekonali mnie bracia. Pojechałem na turniej klasyfikacyjny mistrzostw Europy juniorów, nieźle mi szło...
-...nieźle to mało powiedziane. Jak powiedział mi szef prasowy Bulls, skończyłeś turniej z przeciętna 40 punktów i 14 zbiórek...
- Tak, ale to ciągle była dla mnie zabawa, a nie koszykówka. Na serio zaczęło się, kiedy przyjechałem grać w kosza w Stanach, w szkole średniej w New Jersey. Tam przekonałem się, co to znaczy koszykówka, zostałem doceniony przez trenerów.. Tak naprawdę nikt o tym nie pamięta, bo przecież w tym samym czasie grał w liceum LeBron James. Później było Duke, które wybrałem dlatego, że chciałem, żeby moim trenerem był Krzyżewski.
- W Duke wszyscy chwalili twoją wszechstronność - równie skutecznie rzucałeś, zbierałeś piłki z tablicy, jak blokowałeś rzuty. Pomimo to, wielu trenerów obawiało się, że jesteś zbyt "delikatny" na brutalną chwilami grę w NBA.
- Jestem twardym, przygotowanym zawsze na wszystko, człowiekiem. Tego nauczyło mnie życie. Zresztą, od czasu jak przyszedłem do NBA, to przybyło mi chyba z 10 kilogramów mięśni i od nikogo nie słyszę, że jestem miękki. Na pewno nie od tych, przeciwko którym gram 82 mecze w sezonie.
- Rozmawiamy przed pierwszym meczem w nowym, 2007 roku przeciwko Phoenix Suns. Tej samej drużynie, która najpierw wybrała ciebie w drafcie, a później oddała Bulls. Mam specjalną motywację?
- W tej lidze trzeba mieć specjalną motywację na każdy mecz. Inaczej najpierw się siedzi na ławce, a później wylatuje z NBA. Ale trochę będę się chciał pokazać, wiadomo...
- Trafiając w tym sezonie ponad 54 procent rzutów z gry, 74 procenty w dwóch ostatnich meczach (57 punktów), musisz narzekać, że wracacie do starych, skórzanych piłek.
- Trochę tak, bo tamte na pewno miały lepszą przyczepność do dłoni. Komisarz Stern mógł nam przynajmniej pozwolić grać tamtymi do końca rozgrywek i wrócić do "skór" w nowym sezonie.
- Przeczytałem, że z ramienia Brytyjskiego Komitetu Olimpijskiego jesteś propagatorem wszystkiego, co jest związane z olimpiadą w Londynie w 2012 roku i angielską koszykówką.. Zagrasz w reprezentacji starego kraju?
- Myślę o tym całkiem serio. Jak jeszcze namówię do założenia angielskiej koszulki mojego kolegę z Bulls Bena Gordona, który przecież urodził się w Londynie, możemy mieć ciekawą paczkę. Ale do tego daleka droga. Do tego czasu chciałbym przynajmniej raz wygrać mistrzostwo NBA. Im szybciej, tym lepiej.
Rozmawiał Przemek Garczarczyk
Artykuł pochodzi z kategorii: NBA
Zobacz również
-
Argentyna pokonała we Frankfurcie nad Menem Bułgarię, a Niemcy Portugalię po 3:0 w piątkowych meczach grupy D Ligi Światowej siatkarzy. Tydzień wcześniej rywalizację w tych prestiżowych... więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
W meczu o Puchar Króla Hiszpanii na stadionie Vicente... więcej
-
Napastnik Olympique Marsylia i reprezentacji Francji Loic... więcej
-
Czwarty zawodnik mistrzostw świata w Daegu Łukasz... więcej
-
Przygotowująca się do występu w mistrzostwach Europy... więcej
-
Tenisiści Serbii i Czech zagrają w sobotę w finale... więcej
-
Jamajski sprinter Usain Bolt był największą gwiazdą... więcej
-
-
Dziś w Interia.pl
-
Rozrywka
-
Rozrywka
-
Rozrywka
-
Rozrywka
-
Rozrywka
-
Rozrywka
-
Nowe technologie
-
pomponik.pl
-
pomponik.pl
-
Rozrywka
-
Rozrywka
-
Rozrywka
-
Kobieta2
-
Kobieta2
-
Kobieta2
-
Fakty
-
-
Narzędzia






Wasze komentarze (10)
Dodaj komentarzLuol
~MJ#23 -
Zgłoś do usunięcia Link
Luol Deng ma 206 cm wzrostu... cos chyba dziwny przelicznik cali mieli he he:D a poza tym Luol bedzie wielki... moze nawet kiedys zostanie MVP - wcale bym sie nie zdziwil:) pozdro dla wszystkich fanow bulls:)
akurat gancar gadał z lou dengiem hmm i innymi
~kiepski -
Zgłoś do usunięcia Link
znakomitymi stars nba ... jakos nie mogę uwierzyc :( sorry pffffffffffffff
Ciekawa sprawa
~Adams -
Zgłoś do usunięcia Link
Coraz więcej koszykarzy NBA pochodzi spoza Stanów.Mogłem się domyślić, że Deng nie jest Amerykaninem, ale że Gordon to Brytol - nie wiedziałem. To już jest jakiś kryzys, chociaż rzecz nie tyczy się chyba szkolenia.
Najwyższym centrem w NBA był G. Muresan (231cm), M. Bol miał 230 cm
~LT -
Zgłoś do usunięcia Link
w necie sprawdzić można...!
Sprostowanie 2
~Prince_3 -
Zgłoś do usunięcia Link
Manute Bol miał 232 cm
Sprostowanie
~Frisbi -
Zgłoś do usunięcia Link
Manute Bol miał 231cm. wzrostu a nie 222.
Może zostać wileką gwiazdą.
~J@$IU -
Zgłoś do usunięcia Link
Dla mnie to lepiej jak zostanie wielką gwiazdą, bo mam jego karte Rookie, i jeżeli mu się uda to będzie kupe kasy warta:)