Jordan i spółka rozbili Celtics

Michael Jordan i jego partnerzy z Wizards zafundowali Celtics w noc Halloween najbardziej dotkliwą porażkę w historii klubu z Bostonu.

Zapominając o środkowym słabym występnie przeciwko Raptors, Jordan rzucił rywalom 21 punktów w ciągu 22 minut przebywania na parkiecie, prowadząc zespół z Waszyngtonu do zwycięstwa 114:69.

Reklama

45-punktowa porażka Celtów "przebiła" wcześniejszą najwyższą - 4 stycznia 1977 roku ekipa z Bostonu uległa w Portland Blazers 84:128 (42 pkt różnicy). Dla Wizards było to trzecie najwyższe zwycięstwo w historii organizacji.

Jordan zakończył pierwszą połową akcją jak za dawanych lat. Wykorzystał drugiego wolnego, po czym szybko ruszył w prawo, przechwycił podanie spod kosza rywali i po zwodzie trafił z półdystansu tuż przed syreną kończącą II kwartę. Michael opuścił parkiet z wielkich uśmiechem i przy wielkim aplauzie. Wielką ochotę do gry Jordana pokazała sytuacja z III kwarty, kiedy to jego trzy celne rzuty z półdystansu z rzędu pomogły Wizards w runie 13:4. Kiedy to w tym okresie gry Michaelowi odgwizdano faul, to tak ostro zaczął protestować, że o mało nie skończyło się to przewinieniem technicznym. Dodajmy, że Wizards prowadzili wówczas 27 punktami.

W środowym meczu Jordan rzucił zaledwie 8 punktów i nie trafił dunka, ale w pełni zrehabilitował się w II połowie meczu z Celtics. Łącznie 39-letni zawodnik trafił 8 na 15 rzutów z gry, 5 na 5 wolnych oraz zaliczył 4 zbiórki i 5 asyst.

Drugie dobre spotkanie z rzędu rozegrał w barwach Wizards Kwame Brown (20 pkt, 6 zb. 6 bl.), a najwięcej (22) punktów dla gospodarzy zdobył pozyskany w offseason Jerry Stackhouse (6/14 z gry, 10/10 z wolnych), który dodał także 7 zbiórek i 10 asyst.

Celtics grali na zaledwie 30-procentowej skuteczności z gry i przegrali drugi mecz z rzędu. Antoine Walker zdobył 12 punktów (tylko 5/16 z gry), a Paul Pierce dodał 12 (3/16).

Bardziej zacięte spotkanie oglądali widzowie w Atlancie, gdzie tamtejsi Hawks pokonali Utah Jazz 105:98 , fundując im drugą porażkę z rzędu. W zespole z Atlanty klasą dla siebie był znów Glenn Robinson (30 pkt), który w środę w New jersey zdobył 34 "oczka". Decydujące znacznie dla losów meczu miał okres gry na początku III kwarty, wygrany przez gospodarzy 15:6. Największy udział w tym runie miał Shareef Abdur-Rahim, który zdobył wówczas 10 punktów. Jazz już nie zbliżyli się na dystans mniejszy niż 7 "oczek" (101:94).

Uraz (na szczęście niegroźny) wyeliminował Chrisa Webbera ze składu Sacramento Kings, ale nie przeszkodziło to jego zespołowi w odniesieniu zwycięstwa na własnym parkiecie nad Portland Trail Blazers 100:72. Webbera wyręczyli Peja Stojakovic (26 pkt i Bobby Jackson (20 pkt i 10 zb.). Zespół z Portland popełnił 16 strat, przy 9 Kings.

Zobacz wyniki meczów z 31 października

Dowiedz się więcej na temat: portland | Michael | Jordan

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama