Iverson gra, 76ers wygrywa

Allen Iverson wrócił w szeregi Philadelphii 76ers i wreszcie zeszłoroczni finaliści ligi, po pięciu kompromitujących porażkach z rzędu wygrali pierwszy mecz w sezonie. I to nie byle z kim, bo z Dallas Mavericks 98:91, którzy polegli dopiero po raz drugi (bilans 5-2).

Iverson - król strzelców i MVP zeszłego sezonu pomyślnie zakończył rehabilitację prawego łokcia po zabiegu artroskopii i w swym debiucie zagrał aż 44 minuty zdobywając 18 punktów i dziewięciokrotnie asystując. Supersnajper z Miasta Braterskiej Miłości daleki jest jednak od wymarzonej formy. W teksańskiej hali American Airlines Arena do kosza gospodarzy trafił tylko jego co czwarty rzut (7/28 z akcji), a wiele z nich chybiło nawet obręczy! Jednak na zasłużone zwycięstwo ekipy Larry`ego Browna zapracowała cała pierwsza piątka 76ers umotywowana powrotem na parkiet swego lidera. Derrick Coleman zaaplikował Dallas 23 punkty (plus 13 zbiórek), inny z rekonwalescentów Aaron McKie 19, Dikembe Mutombo 17 (17 zbiórek), a Matt Harpring dodał na konto drużyny z Filadelfii 13 "oczek". Po drugiej stronie parkietu niezawodny Dirk Nowitzki zdobył 25 punktów, lecz chybił aż 13 z 18 rzutów.

Reklama

- Pobiliśmy dziś jedną z najlepszych ekip na Wschodzie. To sygnał dla całej ligi - chełpił się i odgrażał Wally Szczerbaik po szóstym już w sezonie triumfie Minnesoty Timberwolves. Ale i uzasadniona jest euforia skrzydłowego z Minnesoty skoro ekipa Flipa Saundersa rozpoczęła sezon z najefektowniejszym otwarciem w historii klubu. Tym razem "Wilki" łatwo ograły, inną dotąd niepokonaną drużynę Milwaukee Bucks 98:82 perfekcyjnie wykorzystując zmianę w przepisach zezwalająca na stosowanie obrony strefowej. Tym razem gospodarze tak byli zaskoczeni szczelną defensywą, iż w pierwszej kwarcie oddali tylko 4 celne rzuty na 16 prób i dali się wypunktować aż 28:9. - Dawno nie napotkaliśmy tak znakomicie zorganizowanej obrony. Defensywa strefowa wymusiła na nas rzuty z nieprzygotowanych pozycji - przyznał coach pokonanych George Karl.

Koszykarze Toronto Raptors wyrównali klubowy rekord trafiając aż 15-krotnie zza łuku 7,24 metra i pewnie pokonali w Salt Lake City Utah Jazz 117:96. Jak natchniony kosz rywali rzutami trzypunktowymi dziurawił Vince Carter (8/14), a i w sumie uzbierała mu się wcale pokaźna suma 43 punktów (rekord sezonu). Gorszy nie chciał być i Morris Peterson, który trafił 5 z 7 rzutów za trzy i uzbierał na swym koncie 26 punktów.

Zobacz wyniki meczów i zdobywców punktów z 10 listopada

Dowiedz się więcej na temat: Iverson

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje