Hornets w II rundzie, Pacers walczą

Wtorkowe mecze I rundy playoff w NBA przyniosły jeden ostateczny wyrok.

Charlotte Hornets pokonali na wyjeździe w czwartym meczu Orlando Magic 102:85 i awansowali do półfinału Konferencji Wschodniej, wygrywając serię 3-1.

Reklama

"Szerszenie" nie poznali jednak swojego rywala, bowiem w rywalizacji pomiędzy zespołami z New Jersey i Indianapolis jest remis 2-2. Pacers ostatniej nocy wygrali u siebie z Nets 97:74.

W Orlando Baron Davis zdobył 28 punktów i uzyskał drugie z rzędu triple-double, prowadząc Charlotte Hornets do wygranej nad Magic. Rozgrywający gości zapisał także na swoje konto 11 zbiórek i 10 asyst.

Osiągnięcie Davisa było jego sposobem odpowiedzenia gwieździe Magic Tracy McGrady'emu, który publicznie gwarantował zwycięstwo w meczu numer 4.

McGrady zdobył 35 punktów i zaliczył sześć asyst, ale to nie wystarczyło, by mógł dotrzymać słowa. - Nie byłem przygotowany na wakacje i mój zespół tak,że, więc musiałem tak powiedzieć - powiedział zawodnik, który w serii uzyskał średnią punktową 30,8 na mecz. - Zawiedliśmy. Co z tego?

Chyba najważniejsza akcja meczu była dziełem Davisa. Gracz Hornets zdobył ważne punkty w końcówce III kwarty, kiedy Magic powoli odrabiali 12-punktową startę.

Pomimo kończącego się czasu akcji i dwóch zawodników "wiszących" na nim, Davis pewnie trafił za trzy, doprowadzając do stanu 66:57 na 3,5 minuty przed końcem trzeciej ćwiartki. Dwa rzuty wolne Jamaal Magloire'a i jeden Davisa w ciągu następnej minuty przywróciły 12-punktowe prowadzenie gościom, a Magic nie zbliżyli się do końca na dystans mniejszy niż 5 "oczek".

Bohaterem meczu w Indianapolis był Austin Croshere. Zawodnik ekipy Isiaha Thomasa, wchodząc z ławki zdobył 18 punkty, w tym 9 w decydującej trzeciej kwarcie. Pacers wygrali 97:74, a piąty mecz odbędzie się w czwartek w New Jersey.

Nets zbliżyli się na dystans 2 punktów (45:47) na 7,5 minuty przed końcem trzeciej kwarty, ale wówczas Croshere trafił za trzy, rozpoczynając run miejscowych 17-1.

Brad Miller zakończył go, zdobywając punkty z wolnych i doprowadzając do stanu 64:46 na 3 minuty przed końcem ćwiartki. Podopieczni Byrona Scotta nie zdołali się już później zbliżyć na dystans mniejszy niż 14 punktów.

Zobacz wyniki meczów i stan poszczególnych serii playoff 2002

Dowiedz się więcej na temat: dystans | orlando | NBA | magic

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje