Heat i Suns grają dalej

Miami Heat i Phoenix Suns są już w drugiej rundzie walki o Larry O'Brien Trophy. Zespół z Florydy pokonał na wyjeździe Nets 110:97, a "Słońca" pokonały w Memphis tamtejszych Grizzlies 123:115.

Zarówno Heat jak i Suns wygrali rywalizację 4-0 i czekać będą na następnych rywali. Blisko awansu są także Pistons oraz Sonics, którzy wygrali w Sacramento z Kings 115:102 i - podobnie jak obrońcy tytułu - prowadzą w serii 3-1.

Reklama

W East Rutherford miejscowi kibice byli świadkami odpadnięcia swoich ulubieńców z playoffs, a jednocześnie pierwszego w historii Heat zwycięstwa "do zera" w rywalizacji w "postseason". Najwyżej rozstawieni Heat wygrali w mecz numer 4 z Nets 110:97 i będą teraz mieli tydzień przerwy w oczekiwaniu na zwycięzców z pary Bulls - Wizards.

Znów nie do zatrzymania dla rywali był Dwayne Wade. Ochrzczony przydomkiem "Flash" przez swojego partnera i mentora Shaquille'a O'Neal'a, rozgrywający Heat zdobył tym razem 34 punktów (13/20 z gry), notując w trakcie całej rywalizacji z Nets imponującą średnią na mecz: 26,4 pkt, 8,8 as., 6,3 zb i 50-procentową skuteczność. - Moi koledzy polegają na mnie w coraz większym stopniu - przyznał Wade. - Wiem, że jestem młody jak na playoffs, ale wiem także na co muszę zwracać większą uwagę.

Świetna postawa całego zespołu z Miami pomogła... odpocząć Shaqowi, który cały czas musi się zmagać z urazem uda. - Partnerzy "przeprowadzili" mnie przez całą serię - wyjaśnił O'Neal, który w niedzielę zdobył 17 "oczek", w tym 10 w III kwarcie, kiedy to goście objęli prowadzenie na dobre. - Jestem pod wielkim wrażeniem Wade'a. To świetny gracz i wspaniały facet.

Jason Kidd rzucił 25 punktów, a Carter dodał 23 (6/22 z gry) dla ekipy z New Jersey, która w sezonie regularnym wygrała 15 z ostatnich 19 meczów, ale w playoffs doznała ósmej w historii klubu porażki "do zera". - Musieliśmy stoczyć straszną walkę, by się tu znaleźć, ale było warto - wyjaśnił Carter.

Bonzi Wells był w centrum uwagi w FedEx Forum w Memphis, chociaż... w ogóle nie pojawił się na parkiecie. Rzucający obrońca Grizzlies nie pojawił się na przedmeczowym treningu rzutowym i władze klubu ogłosiły, że nie zagra "za porozumieniem stron". - Zdecydowaliśmy, że w najlepiej rozumianym interesie obu stron będzie, jeśli nie przebierze się do gry - wyjaśnił szkoleniowiec gospodarzy Mike Fratello.

Wells nie grał dużo w tej rywalizacji, ale jego nieobecność była dla kolegów nieco kłopotliwa. - Nie sądzę, by to było fair - powiedział o decyzji władz klubu Stromile Swift. - Życzyłbym sobie, żeby mógł grać i starać się pomóc nam w wywalczeniu zwycięstwa.

Suns, którzy w II rundzie zmierzą się z Mavs lub Rockets, szybko wykorzystali nie najlepszą atmosferę wśród rywali i po pierwszej kwarcie prowadzili już 39:20. Zespół z Phoenix, który wygrał w playoffs "do zera" po raz pierwszy od 1995 roku (zwycięstwo 3-0 z Blazers w I rundzie), nie stracił już później prowadzenia nawet na moment.

Joe Johnson zdobył 25 punktów dla "Słońc", a Pau Gasol uzyskał 28 "oczek" dla Grizzlies, którzy awansowali do "postseason" po raz drugi z rzędu, ale wciąż są bez zwycięstwa w tej fazie.

We wtorek w Seattle wielką szansę na zakończenie rywalizacji będą mieli Sonics. Drużyna z Seattle wygrała na wyjeździe mecz numer 4 w rywalizacji z Sacramento Kings 115:102 dzięki świetnej dyspozycji Raya Allena, który zdobył 45 punktów (17/28 z gry)

Zobacz WYNIKI oraz ZDOBYWCÓW punktów w NBA Playoffs 2005

INTERIA.PL/AFP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Memphis | mecz | Phoenix | miami | Phoenix Suns

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje