Heat i Clippers w połowie drogi

Zespoły Miami Heat i Los Angeles Clippers są już w połowie drogi. Prowadzą bowiem w pierwszej rundzie tegorocznego playoffs NBA 2-0, a seria toczy się do czterech zwycięstw.

W poniedziałek "Żar" wygrał z Chicago Bulls 115:108, a koszykarze z "Miasta Aniołów" odprawili Denver Nuggets 98:87.

Reklama

- Graliśmy na bardzo wysokim poziomie, ale zabrakło nam finiszu - powiedział po meczu Pat Riley, coach ekipy z Miami. Miał rację. W trzeciej kwarcie jego podopieczni prowadzili nawet 20 punktami, by na 1.15 przed końcem mieć tylko cztery "oczka" przewagi. W tym momencie trafił jednak Dwyane Wade, w następnej akcji piłkę zgubił Andres Nocioni i marzenia "Byków" o zwycięstwie trzeba było przełożyć na kolejne spotkanie, które odbędzie się w Chicago.

- To nie koniec. Heat potrafił wykorzystać przewagę własnego parkietu, teraz my chcemy zrobić to samo - powiedział Kirk Hinrich, który był drugim strzelcem poniedziałkowego spotkania zdobywając 29 punktów, z tego 17 w czwartej kwarcie. Lepszy od niego był tylko Nocioni (30 "oczek", 13 z 15 z gry).

W drużynie gospodarzy po 22 punkty rzucili Shaquille O'Neal i Jason Williams, 21 dodał Wade (miał także siedem asyst, pięć zbiórek i cztery przechwyty), który grał z bolącą łydką.

Clippers do poniedziałkowego zwycięstwa poprowadzili Cuttino Mobley (21 "oczek") i Elton Brand (19 punktów i 11 zbiórek). W zespole z Denver najlepiej zagrał Marcus Camby (16 "oczek" i 14 zbiórek). Tyle samo punktów uzbierał Carmelo Anthony, który grał jednak niespełna pół godziny, gdyż miał kłopoty z faulami.

Zobacz PRZEBIEG RYWALIZACJI oraz NAJLEPSZYCH STRZELCÓW w I rundzie playoffs

Dowiedz się więcej na temat: NBA | Chicago | miami

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje