Grizzlies wymęczyli Heat

Zespół Memphis Grizzlies, którego zawodnikiem jest Cezary Trybański, pokonał po dogrywce Miami Heat 126:116 w piątkowym meczu ligi koszykarzy NBA. Polak nie zagrał w tym spotkaniu.

W ekipie podopiecznych Hube Browna doskonale zagrali Pau Gasol i Wesley Person. Hiszpan zdobył 25 punktów i zaliczył 10 zbiórek, a Person dołożył do tego dorobku 19 punktów i 14 zbiórek.

Reklama

Bohaterem dogrywki był ten jednak ten trzeci, Jason Williams, który z 18 uzyskanych punktów 10 zdobył właśnie w doliczonym czasie gry. Dodatkowo Williams zaliczył 15 asyst przy punktach zdobywanych przez kolegów z drużyny.

Heat mogli to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść, ale na 2,8 sekundy przed końcową syreną regulaminowego czasu gry w dobrej sytuacji nie trafił do kosza Eddie Jones. Dogrywka przebiegała już zdecydowanie po dyktando gospodarzy którzy wygrali ją 22:12. Dla Memphis było to czwarte zwycięstwo w pięciu ostatnich pojedynkach we własnej hali, natomiast ekipa z Miami doznała w ten sposób szóstej z rzędu porażki.

Dwie dogrywki decydowały o wyniku meczu w Nowym Jorku. Miejscowi Knicks wygrali z Orlando Magic 118:110. Trwające blisko 3 godziny i 31 minut spotkanie poprzedziła ceremonia zastrzeżenia numeru "33" dla legendy Knicks Patricka Ewinga.

Przedłużenie spotkania umożliwiło uzyskanie triple-double przez Latrella Sprewella.Skrzydłowy nowojorczyków zdobył 28 punktów, 11 zbiórek i 11 asyst. Sprewell przeżywał kryzys podczas pierwszej dogrywki, kiedy to po otwierającym trafieniu pięć nastepnych jego rzutów chybiło celu. Na szczęście dla Knicks "obudził się" we właściwym momencie, boweim jego celny rzut z dystansu pozwolił na 59 sekund przed końcem pozwolił doprowadzić do drugiej dogrywki (103:103). Zdobycze uzyskane przez Sprewella w meczu z Magic były jego pierwszym triple-double od 28 marca 1997 roku, wówczas jeszcze grającego w Golden State Warriors.

W ekipie z Orlando robił co mógł Tracy McGrady (34 pkt, 13 asyst i 8 zbiórek). Nieźle pod tablicami spisywał się również Drew Gooden (20 pkt i 18 zbiórek), ale było to za mało na wyrównaną tego wieczoru drużynę Knicks (każdy z podstawowej piątki uzyskał powyżej 15 pkt).

Ray Allen nie tak dawno zasilił barwy Sonics (w ramach wymiany z Bucks za Paytona) i występem z Lakers z pewnością zaskarbi sobie przychylność swojej nowej publiczności. 27-letni skrzydłowy po raz drugi w karierze osiągnął triple double (29 pkt, 10 zbiórek i 10 asyst), a zespół z Seattle pokonał pewnie 107:90 Los Angeles Lakers.

Porażka z Suprsonics przerwała w ten sposób serię szęściu kolejnych zwycięstw "Jeziorowców". Seattle wygrało z kolei piąty kolejny mecz przed własną publicznością i czwarty z pięciu odkąd w zespole występuje Ray Allen. W zespole Lakers jak zawsze nie zawodził Kobe Bryant (34 pkt, 16 kolejny mecz w który osiągnał lub przekroczył granice 30 pkt), ale mając wsparcie tylko ze strony Shaquille'a O'Neala (18 pkt i 11 zbiórek) nie mogli przeciwstawić się świetnie grającym ostatnio Sonics.

Siódmą porażkę w ostatnich ośmiu meczach ponieśli Milwaukee Bucks, przegrywając na wyjeździe z liderami Central Division Indiana Pacers 98:107. W zespole Pacers wyróżnił się Brad Miller, który pobił swój rekord w tym sezonie i rzucił 29 pkt. Reggie Miller dorzucił 20 pkt, natomiast Ron Artest, który po raz pierwszy w sezonie opuścił ławkę rezerwowych kolejnych 17 pkt. Dla Bucks najwięcej punktów zdobył Sam Cassell (23).

Po raz pierwszy w karierze triple-double zaliczył Jason Terry (23 pkt, 13 asyst, 10 zbiórek), przyczyniając się do wygranej Atlanta Hawks w Chicago z miejscowymi Bykami 110:88.

Zobacz wyniki meczów i zdobywców punktów z 28 lutego oraz galerię zdjęć z NBA

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: miami | lakers | Memphis | NBA | Memphis Grizzlies

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje