Finisz T-Maca

Fantastyczny finisz Tracy'ego McGrady'ego zapewnił Houston Rockets jednopunktowe zwycięstwo nad San Antonio Spurs w czwartkowych derbach Teksasu.

17. wygraną w lidze, przy tylko trzech porażkach, odnieśli koszykarze Seattle SuperSonics, którzy pokonali w Dallas miejscowych Mavericks 107:102 i obecnie legitymują się najlepszym bilansem w rozgrywkach.

Reklama

To było niesamowite zakończenie meczu w hali Toyota Center w Houston. 44 sekundy przed końcem spotkania po dwóch rzutach wolnych Devina Browna "Ostrogi" prowadziły 76:68. Wtedy zaczął się popis T-Maca. 35 sekund przed ostatnią syreną po raz pierwszy trafił za trzy punkty . Chwilę później Brown ponownie nie pomylił się z linii osobistych, ale natychmiastową odpowiedź dał obrońca "Rakiet". Trafił z dystansu będąc faulowanym przez Tima Duncana i celnie wykonał dodatkowy rzut wolny (75:78).

Z kolei dwa osobiste wykorzystał Duncan, ala T-Mac popisał się kolejną "trójką" i było już tylko 78:80. Goście wzięli czas, po którym jednak Brown stracił piłkę. McGrady popędził z nią na kosz rywala i oddał czwarty z rzędu celny rzut za trzy, zapewniając "Rakietom" zwycięstwo na niespełna dwa sekundy przed syreną. Obrońca z Houston oprócz 33 "oczek" zaliczył także osiem zbiórek i pięć przechwytów.

W ekipie z San Antonio najlepszym graczem był oczywiście Duncan, który zdobył 26 punktów, zanotował 18 zbiórek i siedem bloków.

Czwartkowa wygrana Rockets nad Spurs była pierwszą od dwóch lat. Ostatnio drużyna z Houston pokonała zespół z San Antonio 3 grudnia 2002 roku.

Czwarte z rzędu zwycięstwo odnieśli koszykarze Sonics. Tym razem w pokonanym polu zostawili Mavs, a główce role odegrali Rashard Lewis, który 11 ze swoich 25 punktów rzucił w ostatnich siedmiu minutach, oraz Ray Allen dodając 22 "oczka".

Na siedem minut przed końcem drużyna z Dallas prowadziło 87:86, ale celny rzut Lewisa wyprowadził Sonics na jednopunktowe prowadzenie, którego goście nie oddali do ostatniej syreny.

Co prawda po akcji Jerry'ego Stackhouse'a Mavs znowu zbliżyli się na jeden punkt (100:101) na półtorej minuty przed końcem, jednak Lewis natychmiast odpowiedział "trójką".

22 sekundy przed syreną szansę na zmianę rezultatu miał jeszcze wracający po kontuzji do składu ekipy z Dallas Michael Finley, ale jego rzut z dystansu był niecelny.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 9 grudnia

Dowiedz się więcej na temat: koszykarze | houston | Houston Rockets

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje