Dobry start Raptors

Postawa zespołu z Toronto jest niewątpliwie zaskoczeniem pierwszego tygodnia nowego sezonu NBA. W niedzielę Raptors pokonali na własnym parkiecie Portland Trail Blazers 101:97 i mają bilans 3-0.

W pozostałych meczach rozegranych minionej nocy, Lakers pewnie pokonali u siebie Hawks 106:90, a Sonics wygrali ze Spurs 113:94.

Reklama

W Air Canada Center zjawiło się tylko 13 863 fanów (najmniejsza widownia w 10-letniej historii klubu), ale mieli oni powody do radości. Ich ulubieńcy odnieśli bowiem trzecie zwycięstwo z rzędu, fundując przy okazji rywalom z Portland pierwszą porażkę w tym sezonie.

Bohaterem gospodarzy był nie kto inny jak Vince Carter, który zdobył 25 punktów. Lider Raptors trafił za trzy na 4,8 s przed syreną, zapewniając zespołowi najlepsze otwarcie sezonu w historii klubu.

Blazers przegrali mimo nieco lepszej skuteczności z gry i wygranej walki na tablicach (50-42). - Powinniśmy wygrać ten mecz - powiedział Zach Randolph, który zdobył 33 punkty i zaliczył 15 zbiórek. - Mamy lepszą drużynę, ale oni po prostu trafili ważne rzuty.

Nadal fatalnie spisują się Hawks (bilans 0-3). Ekipa z Atlanty tym razem nie miała nic do powiedzenia w spotkaniu z Lakers. Widowni w Staples Center z dobrej strony pokazał się Caron Butler. Skrzydłowy pozyskany w przerwie letniej z Heat zdobył 22 punkty, trafiając 10 z 14 rzutów z gry. To on, a także Chris Mihm (19 pkt), Tierre Brown (13 pkt), Lamar Odom (11 pkt) oraz Jumaine Jones (11 pkt) pomogli Kobe Bryantowi (24 pkt, 6/12 z gry, 6 asyst) udźwignąć ciężar gry w ataku.

- Kobe jest dobrym graczem, ale ma także dobrych pomocników - stwierdził Antoine Walker, zdobywca 22 "oczek" dla Hawks, którzy mieli znacznie słabszą skuteczność od rywali (43 proc. - 56 proc.) i przegrali rywalizację w zbiórkach (31-40).

Serię siedmiu porażek ze Spurs przerwali w niedzielny wieczór gracze ze Seattle. Sonics pokonali na własnym parkiecie bardziej utytułowanego rywala 113:94, mając cichego bohatera w pozyskanym w przerwie letniej z Mavs Dannym Fortsonie, który zdobył 15 punktów i zapisał na swoim koncie 13 zbiórek. Inni gracze wyjściowego składu gospodarzy także nie zawiedli. Rashard Lewis uzyskał 27, a Ray Allen 24 "oczek" dla "Ponaddźwiękowców".

Zespół z Seattle wykorzystał słabszy dzień rzutowy podopiecznych Grega Popovicha (42 proc.), a szczególnie Tima Duncana (17 pkt, 4/16 gry). Tony Parker i Manu Ginobili rzucili dla gości po 21 punktów.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 6 listopada

Dowiedz się więcej na temat: bilans | portland | NBA | lakers | start

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje