Derby LA dla Clippers

Cleveland Cavaliers przerwali serię sześciu porażek z rzędu wygrywając we wtorek w Gund Arena z Orlando Magic 111:92. To było pierwsze zwycięstwo zespołu odkąd nowym właścicielem został Daniel Gilbert.

W derbach Los Angeles górą Clippers. Podopieczni Mike'a Dunleavy'ego wygrali 110:101, a "Jazierowcom" nie pomogło 41 punktów rzuconych przez Kobe'a Bryanta. Clippers do zwycięstwa poprowadziła dwójka Corey Maggette i Elton Brand.

Reklama

- To był najlepszy mecz, aby wydostać się z dołka. Powiedziałem chłopakom, że dzisiaj mają misję do wykonania. Byliśmy już zmęczeni porażkami - powiedział Paul Silas, szkoleniowiec "Kawalerzystów".

- Dzisiejsze spotkanie było bardzo ważne. Gdybyśmy je przegrali, to spadlibyśmy na szóste miejsce w Konferencji Wschodniej - stwierdził LeBron James, obrońca ekipy z Cleveland, który zdobył we wtorek 23 punkty, a ponadto zaliczył osiem asyst i siedem zbiórek.

Pewnym wytłumaczeniem porażki Magic może być brak w składzie tej drużyny kontuzjowanego Granta Hilla (stłuczony goleń).

30 punktów Maggette'a i 22 Branda (dodał 15 zbiórek oraz cztery bloki) wystarczyło na 41 "oczek" Bryanta. W czwartej kwarcie przegrywający 11 punktami "Jeziorowcy" starali się odrobić straty i na prawie cztery minuty przed końcem byli jedynie o "oczko" do tyłu. Na 3.46 min przed syreną "trójką" popisał się jednak Bobby Simmons i Clippersi wyszli na prowadzenie 99:95, które jeszcze powiększyli przed zakończeniem meczu.

W Seattle miejscowi SuperSonics ulegli 95:97 Houston Rockets. Wspaniałe spotkanie w ekipie gości zanotował Tracy McGrady. Rzucający obrońca "Rakiet" zdobył 11 ze swoich 35 punktów w czwartej kwarcie, w której robił wszystko, aby jego drużyna odniosła zwycięstwo.

"Naddźwiękowcy" na pewno długo nie zapomną trzeciej kwarty, w której zdobyli tylko sześć punktów. Na początku tej części drużyna z Seattle prowadziła 59:50, a po jej zakończeniu to "Rakiety" wygrywały 72:65. Sześć punktów, to najmniejsza zdobycz w kwarcie w wykonaniu Sonics w ich historii. Poprzednio zespół z Seattle trzykrotnie zdobywał w "ćwiartce" osiem "oczek", ostatni raz prawie rok temu w spotkaniu z Heat w Miami.

Bruce Bowen nie musiał we wtorek czekać na decyzję sędziów, by pogrążyć Vince'a Cartera. Wystarczyło, że gracz San Antonio Spurs swoją dobrą postawą w obronie mocno obrzydził koszykarzowi New Jersey Nets życie. Carter zdobył tylko 13 punktów, po raz pierwszy schodząc poniżej 20 "oczek" w meczu od 19 spotkań i trafił jedynie 4 z 18 rzutów z gry.

Nets nie mając wsparcia swojego skrzydłowego przegrały 74:90.

11 lutego br. było trochę inaczej. Carter zdobył aż 43 punkty, zanim na 9.43 min przed końcem spotkania został usunięty z boiska za dwa faule techniczne, które dostał po konfrontacjach z Bowenem.

Kibice w Filadelfii stracili cierpliwość do niedawno pozyskanego Chrisa Webbera. We wtorek "buczeniem" wyrazili dezaprobatę dla tego skrzydłowego, choć tego dnia na nią zasłużyli także i jego koledzy. Sixers przegrali bowiem w Wachovia Center z Golden State Warriors 85:104. - Chris jest pięciokrotnym uczestnikiem Meczu Gwiazd. Trzeba być fair wobec niego - powiedział Jim O'Brien, coach drużyny z Filadelfii. - Musimy zauważyć, że Chris został wprzęgnięty w inny system i wciągu 10 dni rozegrał siedem meczów, bardzo mało trenując z drużyną. Wierzę jednak, że wkrótce będziemy mieć z niego pociechę - dodał szkoleniowiec Sixers.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 8 marca

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | magic | seattle | derby

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama