Clippers pokonali Mavs!

Los Angeles Clippers, którzy w niedzielę przegrali z Wolves w ostatniej sekundzie, tym razem mogli się cieszyć ze swojego celnego rzutu oddanego równo z syreną.

Powracający po kontuzji weteran Glen Rice trafił z półdystansu, zapewniając Clippers "domowe" zwycięstwo nad Dallas Mavericks 100:99.

Reklama

Rice, świetny strzelec znany choćby z występów w Heat, Hornets czy Lakers, został aktywowany tuż przed meczem. Trzeci zawodnik w historii ligi po względem trafionych rzutów za trzy zdobył wprawdzie tylko 6 punktów (3/9 z gry), ale w tym wypadku liczył się ten jeden decydujący rzut, który okazał się skuteczny.

Corey Maggette zdobył 20 ze swoich 30 punktów w I pierwszej połowie, a Clippers zdołali odrobić 22-punktową stratę do Mavericks, którzy przegrali z ekipą z LA zaledwie po raz czwarty w ostatnich 22 spotkaniach.

W I części meczu nie do zatrzymania dla gospodarzy był Michael Finley, zdobywając 28 ze swoich 38 "oczek". Antoine Walker zakończył mecz z dorobkiem 21 punktów i 10 asyst, ale w końcówce jego rzut został zablokowany przez Eltona Branda, co umożliwiło Clippers podjęcie walki.

To była czwarta z rzędu wyjazdowa porażka Mavericks, do składu których po kontuzji powrócił Dirk Nowitzki. Niemiec spędził na parkiecie 27 minut i zapisał na swoje konto 9 punktów i trzy zbiórki.

Dogrywkę, w dodatku zakończoną pomyślnie dla ich ulubieńców, oglądali również kibice w Milwaukee. Bucks dzięki 25 punktom Michaela Redda i 19 "oczkom" Dana Gadzuricia (rekord kariery) pokonali Warriors 94:89.

Bardzo dramatyczna była końcówka normalnego czasu gry. Dwie sekundy przed końcem

T.J. Ford spudłował "lay-up", a równo z syreną piłka po rzucie za trzy gracza Warriors Mike'a Dunleavy'ego jr. odbiła się od obręczy.

Nick Van Exel zdobył 21, Speedy Claxton 15, a Erick Dampier 11 punktów dla zespołu z Oakland.

Po serii 19 porażek, drugie zwycięstwo z rzędu odnieśli Magic. Ekipa z Orlando wygrała w Waszyngtonie z tamtejszymi Wizards 95:91. Tracy McGrady uzyskał 27 "oczek", a Shammond Williams dodał 17 punktów (rekord kariery) dla Magic, którzy przerwali passę ośmiu wyjazdowych porażek z rzędu.

Williams nie pomylił się przy wykonywaniu dwóch wolnych na 8,1 s przed upływem regulaminowego czasu gry, pieczętując sukces zespołu z Florydy.

Koledzy Macieja Lampego z New York Knicks nie mogą przerwać złej passy w lidze NBA. W środę przegrali po raz szósty z rzędu, ulegając w Salt Lake City ekipie Utah Jazz 73:95. Polski koszykarz wciąż czeka na szansę debiutu w NBA.

Gracze Jazz wygrali wszystkie kwarty. Ponad 17 tys. kibiców w Delta Center zaniepokoiło się tylko na moment, gdy po serii udanych akcji gości i trafieniu za trzy punkty Shandona Andersona Knicks zmniejszyli straty do stanu 64:70. Do końca meczu pozostało jeszcze 8 minut, ale gospodarze odpowiedzieli wtedy kilkoma znakomitymi zagraniami i znów uzyskali bezpieczną przewagę.

Wszystkie ostatnie porażki Knicks ponieśli poza swoją halą Madison Square Garden. - Gdy wyjeżdżamy i nie wygrywamy, to ciężko jest wrócić do domu i powiedzieć, że nie osiągnęliśmy celu. Musimy w końcu zwyciężać - komentował trener Don Chaney.

Nowojorczycy, występujący nadal bez kontuzjowanego gracza pierwszej piątki Allana Houstona, mieli słabą skuteczność rzutów z gry - tylko 35 proc. (28-79). Najwięcej punktów zdobył dla nich Anderson - 22. W zespole gospodarzy wyróżnili się Matt Harpring - 22 i Greg Ostertag - 16 pkt.

Boston Celtics wygrali przed własną publicznością z Seattle Supersonics 126:112. Gościom nie pomogła "dobra ręka" w rzutach za trzy punkty. Ustanowili rekord klubu, trafiając w sumie aż 17 razy (na 41 prób).

Liderem "Celtów" w środowej potyczce był Paul Pierce, który uzyskał 36 pkt. Dobrą partię rozegrali również Mike James - 24 (rekord życiowy) i Czech Jiri Welsch - 17 pkt. Dla gości najwięcej punktów zdobył Ansu Sesay - 19

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 10 grudnia

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: rice | rekord | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje