Cavs szokują rywali

- Czujemy się jak jeden z najlepszych zespołów na Wschodzie - powiedział LeBron James, który zdobył 26 punktów w wygranym przez Cavs "domowym" meczu z Pacers 107:104.

Ekipa z Cleveland (bilans 30-36), którą przed sezonem uważano głównie za dostarczyciela zwycięstw rywalom, wygrała po raz szósty z rzędu i zgłosiła poważne aspiracje do playoffs.

Reklama

Wybrany z "1" w ostatnim drafcie James trafił 12 z 22 rzutów z gry i zmusił Rona Artesta do podjęcia próby za trzy z trudnej pozycji. Piłka wyrzucona przez gracza gości tuż przed upływem czas gry nie znalazła drogi do kosza i Cavs po raz szósty z rzędu schodzili z parkietu jako zwycięzcy - to pierwsza taka seria zespołu z Ohio od grudnia 2000 roku.

Carlos Boozer uzyskał 19 punktów, a Jeff McInnis 16 dla zespołu z Cleveland, który następna cztery pojedynki będzie rozgrywał na własnym parkiecie.

Jermaine O'Neal zdobył 32 punkty dla Pacers, którzy nie zdołali wygrać ósmego kolejnego spotkania. Artest dodał 21 "oczek" dla drużyny z Indianapolis.

Ważnie zwycięstwo w walce o playofffs odnieśli także Knicks, pokonując w Milwaukee tamtejszych Bucks 103:100.

Bohaterem gości okazał się były gracz "Kozłów" Tim Thomas, który swoim niedawnym kolegom rzucił 20 punktów, a na 13 sekund przed końcem skutecznie wykonał dwa rzuty wolne. Kibice buczeli przy każdym jego zagraniu, ale o tylko zmobilizowało podopiecznego Lenny Wilkensa. Gospodarze próbowali wyrównać, ale piłka po próbie Toniego Kukoca za trzy trafiła w przednią część obręczy.

Stephon Marbury zdobył 21 "oczek" i zaliczył 16 asyst, wydatnie pomagając swojemu zespołowi w odrobieniu 26-punktowej straty.

Brian Skinner uzyskał 21, Michael Redd 19, a Keith Van Horn 18 punktów dla Bucks, którzy przegrali mimo miażdżącej przewagi na tablicach (51-38).

To wydaje się nieprawdopodobne, ale już po raz piąty z rzędu rywale nie zdołali rzucić "Tłokom" nawet 70 punktów. Zespół z Detroit tym razem wygrał na własnym parkiecie z Sixers 85:69.

Podopieczni Larry Browna wytrzymali ostatnie dwie minuty bez straty punktu, a przechwyt Lindseya Huntera w ostatniej akcji pozwolił im przedłużyć niesamowitą serię.

Drużyna z Filadelfii miała bardzo utrudnione zadanie, gdyż występowała bez swojego najlepsze strzelca (drugiego w lidze ze średnią 27 pkt na mecz) Allena Iversona, który pauzował w czwartym spotkaniu z rzędu z powodu urazu prawego kolana. "The Answer" zdecydował się pozostać w cywilnym stroju, gdy szkoleniowiec Sixers Chris Ford zdecydował, iż wejdzie na mecz z ławki. - Jestem graczem wyjściowego składu i tyle - skomentował sytuację Iverson.

Corliss Williamson zdobył 16 punktów, wchodząc na parkiet z ławki, a Rasheed Wallace dodał 14 "oczek" dla Pistons, który wygrali piąte kolejne spotkanie.

Przed lokalną publicznością dobrze zaprezentował się Willie Green. Rookie z uczelni Detroit Mercy uzyskał 17 punktów dla 76ers, których seria czterech zwycięstw z rzędu została przerwana.

W spotkaniu dwóch czołowych zespołów Konferencji Zachodniej Sacramento Kings

pokonali na własnym parkiecie San Antonio Spurs 101:87.

Gospodarze wspólnie z prowadzącą w Konferencji Wschodniej drużyną Indiana Pacers mają obecnie najlepszy bilans w całej lidze - 49 zwycięstw i 17 porażek.

Do sukcesu nad aktualnymi mistrzami NBA poprowadził "Królów"Mike Bibby, który uzyskał 24 punkty, z czego 20 w drugiej połowie. Chris Webber zanotował 23 pkt i osiem zbiórek.

20 punktów dla Spurs, którzy zagrali w Sacramento bez kontuzjowanego Tima Duncana, zdobył Argentyńczyk Emanuel Ginobili.

Dopiero trzecie zwycięstwo w ostatnich 16 spotkaniach odniósł zespół Toronto Raptors, który we własnej hali pokonał Atlanta Hawks 101:84.

Liderem gospodarzy był Vince Carter - 32 pkt, siedem asyst i pięć zbiórek. Dzielnie wspierał go rozgrywający pierwszy mecz po ponad miesięcznej przerwie spowodowanej urazem ręki Jalen Rose, który zakończył mecz z dorobkiem 23 punktów, siedmiu zbiórek i tylu samo asyst.

Jason Collier był najlepszym graczem "Jastrzębi" - 21 punktów i 11 zbiórek.

Koszykarze Miami Heat zakończyli w niedzielę serię 15 kolejnych wygranych New Jersey Nets z drużynami Konferencji Wschodniej. Heat, którzy odnieśli piąte zwycięstwo w szóstym meczu, wygrali u siebie 104:95.

Eddie Jones uzyskał 23 punkty dla gospodarzy, z czego dziewięć w czwartej kwarcie. Najskuteczniejszym zawodnikiem Nets był Richard Jefferson, który zdobył 25 punktów.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 14 marca

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: NBA | bilans | mecz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje