Cavaliers blisko sensacji, Spurs (na razie) uratowani

Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy! Pistons, powszechnie uważani za kandydata numer 1 do tytułu, są o krok od wypadnięcia z walki w półfinale Konferencji Wschodniej.

W środowy wieczór walczący z nimi Cavaliers wygrali w The Palace of Auburn Hills 86:84 i w piątek na własnym parkiecie staną przed szansą wyeliminowania ekipy z Detroit.

Reklama

- To jest tylko koszykówka. Oni nie są Wielkim, Złym Wilkiem, a my to nie Trzy Małe Świnki - stwierdził LeBron James, który zdobył 32 punkty i asystował przy decydującym rzucie Drewa Goodena. Zespół z Cleveland wygrał trzeci mecz z rzędu, prowadzi 3-2 w serii i jest w obliczu sprawienia największej niespodzianki w NBA Playoffs 2006.

- LeBron jest niesamowity, nasi rywale grają z dużą pewnością siebie - stwierdził szkoleniowiec Pistons Flip Saunders. - Jednak to nie oznacza, że seria jest skończona. Po prostu musimy wrócić do tego co prezentowaliśmy podczas całego sezonu.

Faworyzowane "Tłoki" znów zagrały słabo, ale miały szansę na objęcie prowadzenia (pierwszego od drugiej kwarty...) na 40 sekund przed końcem. Ben Wallace spudłował jednak dwa rzuty wolne (0/7 z linii w całym meczu). W rewanżu James obsłużył Goodena, który trafił z półdystansu. - Zrobiłem sobie "zdjęcie" kosza, tak jak uczył mnie mój trener w szkole średniej - wyjaśnił skrzydłowy gości. - Potem przymierzyłem i trafiłem.

Pistons mieli jeszcze szansę na odwrócenie losów spotkania, ale najpierw nie trafił Tayshaun Prince (blok Donyella Marshalla), potem spudłował Lindsey Hunter, a w ostatnich niespełna dwóch sekundach gospodarze nie byli w stanie oddać rzutu.

- Nie możemy myśleć o meczu numer 7, bo jeśli nie będziemy uważni, to go nie będzie - stwierdził Chauncey Billups, który zdobył 17 "oczek" dla "Tłoków".

Także mistrzowie świata, San Antonio Spurs mogą zostać w piątek wyrzuceni za burtę. Podopieczni Grega Popovicha mogli zostać zmuszeni do udania się na wakacje już minionej nocy, ale po zaciętej walce wygrali u siebie mecz numer 5 z Dallas Mavericks 98:97 i w serii "best-of-seven" przegrywają już tylko 2-3. Tylko i aż, bo następne spotkanie już w piątek w Dallas.

Tim Duncan uzyskał 36 punktów, a Manu Ginobili trafił jeden z dwóch rzutów wolnych na 119 sekund przed końcem.

Jak się później okazało, to były ostatnie punkty w tym pojedynku. Dirk Nowitzki, który rzucił 31 "oczek", spudłował przy próbie dobitki na sekundę przed syreną, co pozwoliło przedłużyć nadzieje Spurs.

Po raz pierwszy w karierze Duncana zespół z San Antonio "uratował" serię w meczu, w którym mógł zostać wyeliminowany. Bilans Spurs w takich spotkaniach wynosi teraz 1-5, ale by obrońcy tytułu zagrali w finale Zachodu musi zostać jeszcze poprawiony....

Zobacz PRZEBIEG RYWALIZACJI oraz NAJLEPSZYCH STRZELCÓW w półfinałach Konferencji Wschodniej oraz Zachodniej

Dowiedz się więcej na temat: cavaliers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama