"Byki" w końcu wygrały

Po wielu latach tłustych Chicago Bulls, nastały czasy chude. Dlatego już od kilku sezonów kibice drużyny z "Wietrznego Miasta" cieszą się z każdego zwycięstwa, bo muszą...

Tym razem "Byki" musiały aż do 24 listopada czekać na pierwszą wygraną w nowym sezonie. Stało się to nieoczekiwanie w Salt Lake City, gdzie podopieczni Scotta Skilesa pokonali Utah Jazz 101:99.

Reklama

Bohaterem ekipy z Chicago był rzucający obrońca Ben Gordon, który rzucił 22 punkty (rekord kariery), w tym cztery wolne w ostatniej minucie. Końcowe 23 sekundy były bardzo nerwowe, ale goście wykazali wówczas zimną krew (wykonali skutecznie 7 z 8 wolnych) i dzięki temu uniknęli rozpoczęcia rozgrywek od bilansu 0-10. Dodajmy, iż byłby to najgorszy start w historii klubu.

- To naprawdę ekscytujące, szczególnie dla debiutantów, bo to jest nasze pierwsze zwycięstwo. Będziemy troszkę świętować - powiedział Gordon, który w ostatnich sekundach wymusił także ofensywne przewinienie na Harpringu, pomagając Bulls w pozbyciu się miana jedynej drużyny NBA bez wygranej w tym sezonie.

Eddy Curry uzyskał 21 punktów dla zespołu z Chicago, a dla pokonanych 20 "oczek" rzucił Andriej Kirilenko. Carlos Boozer dodał 18 pkt i 13 zbiórek dla graczy Jazz, którzy przegrali po raz czwarty w ostatnich pięciu pojedynkach.

Drugą porażkę z rzędu zanotowali natomiast obrońcy tytułu. Pistons ulegli w Cleveland tamtejszym Cavaliers 76:92, stając się "ofiarami" świetnej dyspozycji rzutowej LeBron James. Grający drugi sezon w lidze zawodowej nastolatek zdobył 43 punkty (rekord kariery), trafiając 15 z 22 rzutów z gry. LeBron rzucił 19 "oczek" w pierwszej, a 12 w trzeciej kwarcie, w której brał udział (rzucając lub asystując) w każdej punktowej akcji gospodarzy. - Był wielki. Nie dobry, wielki - ocenił występ Jamesa szkoleniowiec Cavs Paul Silas. - "Trójki", dunki i rzuty wolne. Nie mam słów, by to wyrazić.

LeBrona chwalił także coach "Tłoków", które mają ujemny bilans (5-6) po raz pierwszy od listopada ubiegłego roku. - Jak na młodego chłopaka nie okazał się samolubny. Wielu z zawodników próbowałoby rzucić 60 punktów - wyjaśnił Larry Brown.

Richard Hamilton uzyskał 28, a Rasheed Wallace 11 "oczek" dla zespołu z Detroit, który nadal musi sobie radzić bez Bena Wallace'a, zawieszonego za udział w piątkowej bójce w The Palace of Auburn Hills.

Widzowie w Atlancie mieli okazję oglądać kolejny świetny występ Dwyane'a Wade'a. Rozgrywający Heat zdobył 31 punktów (12/17 z gry), zaliczył 11 asyst i miał na koncie 8 zbiórek, prowadząc ekipę z Miami do zwycięstwa nad Hawks 99:93.

Shaquille O'Neal i Udonis Haslem uzyskali po 21dla gości, którzy objęli prowadzenie na dobre na niespełna sześć minut przed końcem IV kwarty.

Antoine Walker rzucił 22, a Jason Collier 20 "oczek" dla Hawks (bilans 2-9), którzy przegrali po raz czwarty z rzędu.

Trwa doskonała passa drużyny z Phoenix. W środowy wieczór "Słońca" wygrały dziesiąty mecz w sezonie, pokonując we własnej hali Milwaukee Bucks 111:104. Polak znalazł się w szerokim składzie składu, podobnie jednak jak Bo Outlaw, Steven Hunter i Jackson Vroman, nie pojawił się na parkiecie.

Suns, z 10 zwycięstwami i 2 porażkami, są liderami Pacific Division, ich rywale plasują się na przedostatnim miejscu Central Division, mając 3 wygrane i 7 porażek. Tak udanego początku rozgrywek zespół z Arizony nie miał od sezonu 1980/81, kiedy to w 16 meczach odniósł 14 zwycięstw.

Gospodarzy do sukcesu poprowadzili Shawn Marion oraz Steve Nash zaliczając double-double. Pierwszy rzucił 23 punkty i miał 12 zbiórek, drugi o jeden punkt mniej i 12 asyst. Amare Stoudemire, który ostatnio zaliczał w meczu ponad 30 punktów, tym razem musiał zadowolić się szesnastoma.

Wśród gości, którzy doznali szóstej porażki z rzędu, wyróżnili się Michael Redd - 22 punkty i 10 zbiórek oraz Desmond Mason - 20 pkt i tyleż samo zbiórek.

Po raz osiemnasty z rzędu mecz przed własną publicznością wygrały "Ostrogi" z San Antonio (lider Southwest Division) pokonując Dallas Mavericks 94:80 i było to ich dziewiąte zwycięstwo w dwunastu spotkaniach, głównie za sprawą Tima Duncana, ktory zdobył 27 punktów. Wśród pokonanych wyróżnił się Dirk Nowitzki, który powoli dochodzi do siebie po kontuzji lewej kostki. Niemiec grał 35 minut i zdobył 23 punkty, zaliczając ponadto 11 zbiórek.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 24 listopada

INTERIA.PL/AFP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: wygraj | Chicago | byki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje