Bulls bliżej playoffs, Clippers ograli Suns

Wierni kibice Bulls mają swój moment radości, fanom Sixers pozostaje wiara. Po wygranym przez Chicago wyjazdowym meczu w Filadelfii 99:92, to ekipa z "Wietrznego Miasta" jest bliżej playoffs.

Role się więc odwróciły, ale czy na długo? Allen Iverson i spółka okazję do rewanżu będą mieli już w sobotę. Ich problem polega jednak na tym, iż spotkanie odbędzie się w United Center.

Reklama

- Jesteśmy zwierzyną, a oni będą na nas polować - użył myśliwskiego porównania Scott Skiles, którego podopieczni (bilans 35-40) są teraz na 8. miejsce na Wschodzie i mają pół meczu przewagi nad ekipą z Filadelfii (34-40).

Goście mieli niemal cały czas kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Wysoko wygrali pierwszą kwartę (32:18), prowadzili do przerwy (48:43), a na początku IV kwarty wypracowali sobie 15-punktową przewagę.

Sixers, a konkretnie dwaj liderzy - Allen Iverson (26 pkt) i Chris Webber (23 pkt, 10 zbiórek) nie dali jednak za wygraną. Na 65 sekund przed końcem po rzutach tych graczy strata gospodarzy spadła do zaledwie trzech "oczek", ale w odpowiedzi łatwe punkty "layupem" zdobył Andres Nocioni.

To właśnie Argentyńczyk był najskuteczniejszym graczem zespołu z Chicago, który wygrał po raz czwarty z rzędu. Nocioni zdobył 21 punktów i zaliczył 13 zbiórek, a Ben Gordon dodał 21 punktów.

Na korzyść Bulls w walce o playoffs działa także nieco łatwiejszy układ meczów. Następny mecz grają oni dopiero w sobotę (wspomniany rewanż z 76ers), natomiast zespół z Filadelfii dzień wcześniej będzie musiał zmierzyć się na własnym parkiecie z Celtics.

Nie znaczy to jednak, że Sixers, którzy przegrali 12 z ostatnich 16 spotkań zamierzają się poddawać. - Straciliśmy ósme miejsce, ale nie wypadliśmy z walki - stwierdził szkoleniowiec Iversona i spółki Maurice Cheeks.

Z walki, ale o zupełnie inny cel, nie rezygnują także Clippers (44-30). Podopieczni Mike Dunleavy'ego wygrali w Phoenix z tamtejszymi Suns 119:105 i wciąż mają nadzieję na dogonienie rywali i zwycięstwo w Pacific Division. Będzie to jednak zadanie niezwykle trudne, bowiem ich strata do "Słońc" (49-25) wynosi aż pięć meczów.

Do zwycięstwa w US Airways Arena gości poprowadził Elton Brand, zdobywając 34 punkty i zapisując na swoim koncie 15 zbiórek. Powracający do wielkiej formy Corey Maggette dodał 23 "oczka", a ogółem aż siedmiu graczy Clippers zdobyło 10 lub więcej punktów.

Boris Diaw uzyskał 24 punky dla gospodarzy, którzy już do końca sezonu będą musieli sobie radzić bez Amare Stoudemire'a (w środę przeszedł operację kolana).

Houston Rockets przegrali na wyjeździe z Portland Trail Blazers 75:76, a w zespole gości nie wystąpił Maciej Lampe. Najskuteczniejszym zawodnikiem Trail Blazers był Zach Randolph, który zdobył 17 punktów i zanotował osiem zbiórek. Wśród pokonanych wyróżnił się Keith Bogans - 20 pkt.

Zobacz WYNIKI I NAJLEPSZYCH STRZELCÓW w meczach z 5 kwietnia

oraz

Tabele NBA

Dowiedz się więcej na temat: Chicago | Iverson | NBA | Woody Allen | Phoenix Suns

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje