Ben rządzi, Suns miażdżą

Jeśli Ben Wallace zdobywa 21 punktów to niemal ze 100-procentową pewnością możemy powiedzieć, że Pistons wygrali. Tak też było w pierwszym starciu półfinału Konferencji Wschodniej - obrońcy tytułu pokonali u siebie Pacers 96:81 i prowadzą w serii 1-0.

Na Zachodzie początek rywalizacji Suns z Mavericks upłynął pod dyktando ekipy z Phoenix, która dzięki dobrej skuteczności zmiażdżyła na własnym parkiecie rywali z Teksasu 127:102.

Reklama

Tym razem w The Palace of Auburn Hills na przedmieściach Detroit było spokojnie i wydarzenia z 19 listopada były tylko koszmarnym wspomnieniem. Na parkiecie dominował natomiast Ben Wallace, zdobywając 21 punktów i zapisując na swoim koncie 15 zbiórek.

Center "Tłoków" już w pierwszej połowie uzyskał 14 "oczek", pomagając gospodarzom w osiągnięciu 14-punktowej przewagi do przerwy. - Mój plan polegał na atakowaniu kosza - przyznał Wallace, który sam musiał pauzować przez sześć meczów za udział w listopadowej bójce, a jego brat był wśród oskarżonych fanów. - W przeszłości, kiedy graliśmy przeciwko nim, w ogóle mnie nie pilnowali. Teraz chciałem ich do tego zmusić.

Wielką rolę Bena w poniedziałkowym zwycięstwie podkreślił były szkoleniowiec Pistons Rick Carlise. - On nadawał ton grze - przyznał obecny trener Pacers, dla których Jeremaine O'Neal zdobył 22 punkty. Najskuteczniejszym graczem meczu był jednak gracz zespołu z Motown Rip Hamilton, który rzucił 28 punktów (9/16 z gry).

Mecz numer 2 zaplanowano na środę, a tego samego dnia odbędzie się także drugi pojedynek w rywalizacji Suns z Mavericks. Na razie 1-0 prowadzi zespół z Phoenix, który rywalizację rozpoczął od nie podlegającego dyskusji zwycięstwa 127:102. Gwiazdą był Amare Stoudemire, zdobywając 40 punktów i zaliczając 16 zbiórek. Koledzy dzielnie wspierali Stoudemire,a (Joe Johnson 25, Shawn Marion 23 pkt) i przy okazji godnie uczcili nadanie Mike'owi D'Antoniemu tytułu szkoleniowca roku

Wielu fachowców obawiało się, że zawodnicy Suns, którzy nie grali od 8 dni, wyjdą na parkiet nieco uśpieni. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Gospodarze ani razu nie przegrywali, mając 52-procentową skuteczność z gry i zdobywając aż 24 punkty z kontrataków.

Dirk Nowitzki uzyskał 28 "oczek" dla Mavericks, którzy w IV kwarcie musieli radzić sobie bez swojego szkoleniowca. Avery Johnson nie mógł pogodzić się z jedną z decyzji sędziów i został wyrzucony z parkietu przez arbitra Dana Crawforda na 3,5 minuty przed końcem III kwarty przy stanie 89:68 dla Suns.

Zobacz WYNIKI oraz zdobywców punktów w NBA Playoffs 2005

INTERIA.PL/AFP
Dowiedz się więcej na temat: Phoenix Suns

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje