Andre Miller pogrążył Spurs

Heroiczny wysiłek Andre Millera zapewnił Cleveland Cavaliers zwycięstwo w starciu z trzecią ekipą Midwest Division San Antonio Spurs 114:107.

Najlepszy asystent ligi (średnio 10,5 ostatnich podań w meczu) najpierw równo z syreną kończącą regulaminowy czas gry przedziurawił kosz gości rzutem zza łuku 7,24 m, doprowadzając do remisu 101:101 i wymuszając dogrywkę. W kolejnych pięciu minutach dodatkowego czasu gry rozgrywający zespołu Johna Lucasa zaaplikował rywalom jeszcze 8 punktów ze swego rekordowego w karierze, 37-punktowego dorobku.

Reklama

W ostatniej akcji meczu Miller próbował obsłużyć podaniem stojącego na prawym skrzydle Lamonda Murray`a, piłka jednak odbiła się od kolana adresata, wróciła do nie obstawionego rozgrywającego, a ten nie zmarnował szansy.

- Chciałem znaleźć pozycję do rzutu dla Lamonda lub Wesley`a (Persona), piłka za chwilę wróciła do mnie i trafiłem - opisał kuriozalną sytuację Miller, który podczas 50-minutowego pobytu na parkiecie w Gund Arena trafił 13 ze swych 25 rzutów z akcji, był perfekcyjny z linii rzutów wolnych (10/10) i dołożył jeszcze 7 asyst. Przed 21. porażką w sezonie "Ostróg" nie uchroniła nawet 35-punktowo zdobycz lidera ekipy z Teksasu, Tima Duncana (plus 12 zbiórek).

Tymczasem mężem opatrznościowym Phoenix Suns był inny z czołowych rozgrywających ligi, Stephon Marbury. Point guard z Arizony w finałowych 72 sekundach regulaminowego czasu dokonał niewiarygodnego wyczynu, zdobywając 9 punktów i "Słońca" dzięki zrywowi 11-2 doprowadziły rzutem na taśmę do zwycięskiej dogrywki, by triumfować w całym meczu 107:100. Marbury wzbogacił konto swej ekipy o 26 punktów (plus 7 asyst), a z21 po stronie gospodarzy dopisał Shawn Marion. Wśród pokonanych 25 punktów uzbierał nowy nabytek ekipy Isiaha Thomasa Brad Miller.

Zobacz wyniki meczów z 28 lutego

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje