60. zwycięstwo Pacers

Bob Sura został pierwszym od siedmiu lat koszykarzem ligi NBA, który w trzech meczach z rzędu zanotował "triple-double". Zawodnik Atlanta Hawks skompletował swoje osiągnięcie w spotkaniu, w którym "Jastrzębie" pokonały New Jersey Nets 129:107.

Sura zakończył spotkanie z dorobkiem 22 punktów, 11 asyst i 10 zbiórek. Ostatnią z nich zaliczył tuż przed końcem meczu, gdy celowo spudłował swój rzut, by zebrać po nim piłkę.

Reklama

Ostatnim koszykarzem, który zanotował podobne osiągnięcie był Grant Hill, a udało mu się to w 1997 roku.

Hawks odnieśli trzecie z rzędu zwycięstwo, co więcej, było ono najwyższe w sezonie. Gospodarze zanotowali wysoką skuteczność (58 procent - 47 celnych rzutów na 81 prób). Najlepszym strzelcem został Jason Terry (30 pkt), którego wspierali Stephen Jackson (23) oraz Chris Crawford i Sura (obaj 22).

W Filadelfii Jermaine O'Neal zdobył 28 punktów prowadząc Indiana Pacers do zwycięstwa nad 76ers 107:93. Była to już 60. wygrana Pacers w tym sezonie, co jest najlepszym osiągnięciem w historii klubu. O jedną wygraną poprawione zostało dotychczasowe rekordowe osiągnięcie z sezonu 1969-1970.

Spośród drużyn walczących o ósme, ostatnie premiowane grą w playoffs, miejsce w Eastern Conference zwycięstwo odnieśli tylko gracze Denver Nuggets, którzy pokonali Sacramento Kings 97:89. Utah Jazz ulegli Minnesota Timberwolves 90:104, a Portland Trail Blazers przegrali przed własną publicznością z San Antonio Spurs 66:78. Dzięki temu koszykarze Nuggets po raz pierwszy od 1995 roku zagrają w playoffs.

Spotkanie w Denver obserwowali m.in. Michael Jordan, Tyra Banks i Lionel Richie. Wśród gospodarzy formą zaimponował Marcus Camby, który zakończył mecz z dorobkiem 12 punktów, 21 zbiórek, 7 asyst i 5 bloków.

Porażka kosztowała Kings utratę szans na najwyższe rozstawienie w Western Conference, co więcej, o trzeci z rzędu tytuł mistrza Pacific Division będą musieli walczyć w środę, w meczu z Golden State Warriors.

W poniedziałek radość panowała w Denver, natomiast smutni opuszczali halę fani Portland Trail Blazers. Ich ulubieńcy przegrali na własnym parkiecie z San Antonio Spurs 66:78 i stracili szanse awansu do play off. Drużyny z Oregonu zabraknie w decydującej fazie rozgrywek po raz pierwszy od 22 lat.

Do dziesiątego zwycięstwa z rzędu mistrzów NBA poprowadził Tim Duncan, który zapisał na swoim koncie 14 punktów i 15 zbiórek. "Ostrogi" po raz pierwszy w historii wygrały wszystkie mecze w sezonie z ekipą z Portland.

13 punktów dla gospodarzy, którzy uzyskali ledwie 30,8-procentową skuteczność rzutów z gry, zdobył Zach Randoplh.

Drużyna Cezarego Trybańskiego - New York Knicks - pokonała na wyjeździe New Orleans Hornets 101:97. Polak w dalszym ciągu znajduje się na liście kontuzjowanych.

W czwartej kwarcie goście odrobili dziesięciopunktową stratę. Było to możliwe głównie dzięki dobrej postawie rezerwowych Moochiego Norrisa i Michaela Sweetneya, którzy w tej części gry zdobyli po 11 punktów. Norris zakończył mecz z dorobkiem 21 punktów i był najskuteczniejszym graczem swojego zespołu.

Wśród "Szerszeni" najlepiej zaprezentował się zdobywca 23 punktów David Wesley.

Koszykarze Orlando Magic przerwali serię 13 kolejnych porażek. W poniedziałek pokonali w Chicago tamtejsze "Byki" 93:84. Była to rywalizacja dwóch najsłabszych zespołów tych rozgrywek.

Ojcem sukcesu był Juwan Howard, który zdobywając 38 punktów rozegrał najlepszy mecz w obecnym sezonie. Wśród gospodarzy na wyróżnienie zasłużył Marcus Fizer - 30 punktów i 20 zbiórek.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 12 kwietnia

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: mecz | portland | denver | New Jersey | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje