53 punkty Delka to za mało

Ani mecz życia Tony Delka, ani wykluczenie z gry już w siódmej minucie pierwszej kwarty Chrisa Webbera nie pomogło Phoenix Suns w odniesieniu zwycięstwa w starciu z Sacramento Kings.

W hali ARCO Arena na północy Kalifornii rzucający obrońca "Słońc" wpakował co prawda gospodarzom 53 punkty, ale w odpowiedzi życiowe osiągnięcia wyśrubowali i dwaj gracze rodem z półwyspu bałkańskiego: Vlade Divac (34 punkty) i Predrag Stojakovic (33) i "Królowie" wygrali po dogrywce 121:117.

Reklama

Po siedmiu minutach starcia lider ekipy Ricka Adelmana tak gorączkowo spierał się z arbitrami, że ci bez skrupułów obdarowali go dwoma technicznymi i silny skrzydłowy Kings musiał pokornie opuścić parkiet.

- Strata Webbera wymusiła na nas bardziej agresywną grę zarówno w ofensywie jak i w obronie. Po prostu ja, Jason Williams i Vlade Divac musieliśmy wziąć na siebie ciężar gry, oddawać więcej rzutów - mówił dumny ze zwycięstw Peja Stojakovic. Tony Delk, jeszcze kilka miesięcy temu koszykarz Sacramento, zdobył ponad dwa razy więcej punktów (53) niż jego dotychczasowe życiowe osiągnięcie (26 "oczek"). To również o 2 "oczka" lepszy dorobek niż dotychczasowy punktowy rekord sezonu w NBA (Jamison i Bryant po 51). Delk trafił z pola gry 20 z 27 rzutów i spudłował tylko dwa razy na 15 prób z linii rzutów wolnych.

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 2 stycznia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje