50 tysięcy dolarów kary dla Rileya

Szkoleniowiec Miami Heat Pat Riley został ukarany grzywną w wysokości 50 tysięcy dolarów za krytykowanie arbitrów prowadzących ligowe mecze NBA.

W ubiegłym tygodniu, po porażce z Knicks 92:97, trener stwierdził, że sędziowie są nie fair w stosunku do jego zespołu, gdyż "nie lubili go przez lata".

Reklama

- Rozumiemy jakie są reguły gry - powiedział Riley przed środowym meczem z Celtics w Bostonie (Heat wygrali 91:81). - Jeśli wykorzystujesz swoją wolność słowa, a im się to nie podoba, to są dla ciebie bardzo surowi.

Po pojedynku z Knicks coach ekipy z Miami był nie zadowolony z niektórych decyzji sędziowskich oraz nieproporcjonalnie dużej (w stosunku do rywali) ilości fauli odgwizdanych przeciwko jego zespołowi. Knicks wykonywali 37 rzutów wolnych, a Heat tylko 16.

Podczas pełnej emocjonalnych wypowiedzi konferencji prasowej Riley opowiedział o uwadze jaką poczynił na temat jego zespołu sędzia Steve Javie w trakcie meczu pomiędzy Heat i Cavs w listopadzie 2001 roku.

- Wszystko zaczęło się, tak myślę, w zeszłym roku - wyjaśnił wówczas Riley. - Javie podszedł do mnie po małej kłótni i powiedział: "To dla nas niesamowita radość patrzyć jak ty i twój zespół umieracie". Myślę, że taki punkt widzenia jest rozpowszechniony w całej lidze.

Dowiedz się więcej na temat: miami | kara | 50+

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje