36 tysięcy punktów Karla Malone!

40 punktów Karla Malone pozwoliło Utah Jazz pokonać w Orlando miejscowych Magic 111:108. Dla gwiazdy NBA z Salt Lake City było to szczególne spotkanie, bowiem celnymi rzutami osobistymi na 1,5 sekundy nie dość, że zapewnił zwycięstwo Jazz, to jeszcze w trakcie meczu osiągnął granice 36 tysięcy punktów w swojej karierze!

Więcej uzyskał tylko legendarny center Lakers Karim Abdul Jabbar, który na parkietach NBA zdobył łącznie 38 387 punktów.

Reklama

Historyczny dla Malone'a moment miał miejsce na 4 minuty i 20 sekund przed końcem pierwszej połowy. Wówczas to center Jazz trafił z dystansu i mógł dopisać do dzienniczka przebiegu swojej kariery kolejne magiczne osiągnięcie. Tylko w pierwszej połowie popularny "Mailman" uzyskał 24 punkty, a jego 40 punktów na parkiecie w Orlando było jego najwyższą w tym sezonie zdobyczą.

Malone był bohaterem końcówki spotkania. Na 1,5 sekundy przed ostatnią syreną, przy jednopunktowym prowadzeniu zespołu Utah, przechwycił podanie Andrew DeClercq i został sfaulowany. 39-letni "Mailman" wytrzymał presję i pewnie wykorzystał oba rzuty osobiste, zapewniając "Jazzmanom" 37. wygraną w sezonie, która praktycznie daje im udział w tegorocznych playoffs.

Dla Magic porażka ta oznacza ciąg dalszy walki o ósme, ostatnie premiowane awansem, miejsce w Eastern Conference. Na nic zdały się Magic 32 punkty, jakie uzyskał Tracy McGrady. Zespół z Orlando musi nadal szukać zwycięstw w kolejnych spotkaniach.

Malone od 1985 roku czyli od początku swoich występów w lidze gra w Utah Jazz. W 1997 roku został po raz pierwszy wybrany najbardziej wartościowym graczem ligi (MVP). Jest dwukrotnym mistrzem olimpijskim. Granicę trzydziestu tysięcy punktów przekroczyli jeszcze Michael Jordan oraz Wilt Chamberlain.

Memphis Grizzlies pokonali Chicago Bulls 124:95, co było to piątym z rzędu zwycięstwem drużyny Cezarego Trybańskiego. Polak jednak nie grał w tym spotkaniu. Najwięcej punktów dla Grizzlies uzyskali Pau Gasol 27 oraz Stromile Swift 22, a dla Bulls Eddy Curry 21. Wygrana Grizzlies jest tym bardziej cenna, gdyż zaledwie dzień wcześniej Bulls wysoko pokonali Lakers.

Obrońcy tytułu nie nalepiej będą wspominać podróż do "krainy wielkich jezior", gdyż w środę doznali w Detroit kolejnej wysokiej porażki. Pistons, pokonując odwiecznych rywali aż 111:88, przerwali w ten sposób swoją niechlubną serię dziewięciu kolejnych domowych porażek z Lakers. Ostatni raz "Tłoki" wygrały z "Jeziorowcami" w The Palace 20 grudnia 1991 roku. Słabiej zagrał Kobe Bryant (21 pkt, trafił 9 na 23 rzuty), nieco lepiej Shaquile O'Neal (24 pkt, 13 zbiórek), jednak zdobycze graczy z LA przyćmił Chauncey Billups, którego 33 punkty są najwyższym w tym sezonie osiagnięciem w barwach Pistons.

Przerwa związana z All Star Game zmieniła diametralnie oblicza dwóch drużyn. Philadelphia 76ers pokonała 96:93 na własnym parkiecie Indiana Pacers, co było 12 wygraną w czternastu ostatnich meczach Sixers, a 12 porażką (6 z rzędu) w trzynastu poprzednich meczach Pacers. Pod tablicą rywali błyszczał jak zawsze Allen Iverson, który zdobył w sumie 31 punktów.

Zobacz wyniki meczów i zdobywców punktów z 12 marca oraz galerię zdjęć z NBA

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Utah | magic | lakers | orlando | NBA | jazz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama