Pech nie opuszcza Palandera

Pech nie opuszcza jednego z najlepszych slalomistów ostatnich lat Kalle Palandera. Fiński narciarz, który od 2008 roku zmaga się z kłopotami zdrowotnymi, doznał kolejnego poważnego urazu i niewykluczone, że będzie musiał zakończyć karierę.

W wyniku upadku na trasie niedzielnego slalomu giganta w Soelden 34-letni Palander doznał zerwania więzadeł krzyżowych w prawym kolanie oraz urazu łękotki.

Reklama

Według fińskiej federacji, która wydała komunikat na temat stanu zdrowia alpejczyka, nie wiadomo, czy będzie on mógł kontynuować karierę.

- Za dwa tygodnie czeka go poważna operacja. Po niej będziemy wiedzieć więcej - powiedział lekarz fińskiej kadry Eero Hyvaerinen.

Kłopoty Palandera zaczęły się w styczniu 2008 roku, kiedy podczas zawodów Pucharu Świata doznał skomplikowanego złamania kości piszczelowej lewej nogi. Przeszedł dwie operacje. Do rywalizacji chciał wrócić w sezonie 2009/10, ale podczas treningu przed inauguracyjnym slalomem gigantem w... Soelden, mimo specjalnie przygotowanego buta narciarskiego, doznał kolejnej kontuzji. Do treningów wrócił wiosną tego roku.

W ciągu wielu lat startów w Pucharze Świata odniósł 14 zwycięstw, w tym cztery w slalomie gigancie i 10 w slalomie, w którym wywalczył małą Kryształową Kulę w 2003 roku. Ma w dorobku tytuł mistrza świata w slalomie z Vail z 1999 roku. Dwukrotnie wystąpił na igrzyskach olimpijskich, ale bez sukcesów - był dziewiąty w slalomie w Nagano (1998) i slalomie gigancie w Turynie (2006).

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje