Mamed Chalidow kuszony przez czeczeńską federację ACB

Gwiazdor polskiego MMA Mamed Chalidow, wygraną walką z Borysem Mańkowskim na gali KSW Colosseum, wypełnił kontrakt z federacją KSW. Teraz jest kuszony przez czeczeńskiego biznesmena Mairbeka Chasijewa, aby do końca kariery zostać gwiazdą jego organizacji ACB. Jaką decyzję podejmie urodzony w Groznym, a mieszkający w Polsce i legitymujący się naszym obywatelstwem wojownik?

Pojedynek na szczycie federacji KSW, pomiędzy mistrzami dwóch kategorii wagowych KSW Mamedem Chalidowem i Borysem Mańkowskim, był walką wieczoru gali KSW 39 Colosseum na PGE Narodowym w Warszawie.

Reklama

Niespełna 58 tysięcy widzów w stolicy było świadkami wyrównanej walki. Jedyne w tym pojedynku obalenie, autorstwa Chalidowa w ostatniej rundzie, przechyliło szalę na stronę "Kanibala" z Groznego, który od 1997 roku zadomowił się w Polsce.

Walka wielkiego mistrza, dopełniająca jego obecny kontrakt z KSW, zakończyła się wielkim skandalem. Już przy okazji poprzedniego pojedynku z Azizem Karaoglu, stał się on obiektem niezawistnych reakcji części fanów, ale prawdziwy popis przeciwnicy Chalidowa dali w Warszawie.

Chwilę po zakończeniu walki, gdy najpopularniejszy w Polsce zawodnik mieszanych sztuk walki podszedł do mikrofonu, by udzielić wywiadu, pod jego adresem rozległy się gwizdy i buczenia. Mamed, jak niepyszny, opuścił oktagon, bo nie miał ochoty słuchać lżenia pod swoim adresem. 

Na zawodniku zaczął w Polsce ciążyć fakt, że jest zdeklarowanym i praktykującym muzułmaninem. Wielu zakuło w oczy, że użył wobec siebie określenia "radykalny", co ma bardzo negatywną konotację. Tyle że znaczy dokładnie to samo, ile bycie gorliwym czcicielem swojej religii. Wojownik podkreśla, że nie jest islamistą, czyli zwolennikiem doktryny politycznej, a jedynie wyznawcą islamu.

Ten incydent może wpłynąć na kluczową decyzję Chalidowa odnośnie swojej przyszłości. Właściciele KSW Martin Lewandowski i Maciej Kawulski chcieliby zatrzymać lidera, lecz coraz większe zakusy na rodaka ma Mairbek Chasijew, szef czeczeńskiej federacji Absolute Championship Berkut.

Mamed ma już za sobą znakomity debiut na gali ACB w Manchesterze. Tam potrzebując zaledwie 21 sekund, by w gościnnym występie znokautować weterana UFC, Luke'a Barnatta. Teraz pochodzący z Groznego, a legitymujący się polskim obywatelstwem wojownik, może na stałe przywdziać nowe barwy.

- Od dawna rozmawialiśmy z Mamedem na temat jego przejściu do ACB, jednak wówczas miał zobowiązania w Polsce. Teraz wypełnił kontrakt, więc myślę, że niebawem zobaczymy go w ACB. Myślę, że po stoczeniu dla nas dwóch-trzech walk, będzie mógł zakończyć karierę - powiedział Chasijew w wywiadzie dla serwisu RT.com, którego federacja istnieje od 2012 roku.

Czeczeński boss słynie ze szczodrych gestów, lekką ręką nagradzając swoich zawodników ekskluzywnymi bonusami. 

Przekonał się o tym Rosjanin Petr "No Mercy" Yan, który w kwietniu został mistrzem federacji ACB. W prezencie otrzymał kluczyki do luksusowego mercedesa.

- Powtórzę to, co mówię od pewnego czasu, że decyzję w tej sprawie podejmę we wrześniu - powiedział w ostatniej rozmowie z Interią Chalidow, odpowiadając na pytanie, czy zwycięstwem na historycznej gali pożegnał się z największą federacją w Polsce.

AG

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje