Włodarczyk rzucała w rękawicy Skolimowskiej

Po raz drugi na Stadionie Olimpijskim w Berlinie zagrano Mazurka Dąbrowskiego. W niedzielę złoty medal 12. lekkoatletycznych mistrzostw świata odebrała rekordzistka globu w rzucie młotem Anita Włodarczyk. Studentka poznańskiej AWF uważa, że duży wpływ na jej sukces miała rękawica Kamili Skolimowskiej, w której startowała.

- To niesamowite przeżycie na tak wielkim obiekcie, przy takiej publiczności usłyszeć hymn własnego kraju - wyjawiła tuż po ceremonii Polka.

Reklama

Pochodząca z Rawicza zawodniczka przyznała, że nie tylko przed konkursem porozmawiała ze zmarłą w lutym mistrzynią olimpijską z Sydney Skolimowską, ale w finałowym konkursie założyła rękawicę, w której ona rzucała.

- Dostałam ją od pana Roberta Skolimowskiego, ojca Kamy na mistrzostwach Polski w Bydgoszczy. Przed rywalizacją rozmawiałam z Kamilą. Poprosiłam ją, by usiadła po lewej stronie siatki i by ten młot do siebie ciągnęła. Na pewno mi pomogła. W plecaku ma też zawsze podkowę. Jest ze mną na każdych zawodach i chyba przynosi szczęście - dodała.

Ostatnie godziny były bardzo intensywne dla mistrzyni. - Spałam tylko trzy godziny. Do drugiej w nocy, z fizjoterapeutami i lekarzem walczyłam z moim stawem skokowym. Gdy już udało się zmrużyć oko, obudził mnie ból. Okazji do świętowania jeszcze nie miałam, ale na pewno będzie. Rodzina i znajomi przyjechali, więc jest też z kim.

Do lekkiej atletyki Włodarczyk trafiła przez speedrower, czyli żużel na rowerach. - To tradycja rodzinna, mój brat nadal to robi, tata jest prezesem klubu, a mama sekretarką. Gdy brat zaczął jeździć to i ja spróbowałam swoich sił. Moim największym sukcesem było zdobycie drużynowego mistrzostwa Europy juniorów - wspominała.

Potem przyszedł taki dzień, że zaczęła poważnie myśleć o Królowej Sportu. - Od samego początku brałam pod uwagę tylko rzuty. Wujek mi podpowiedział, a ja pomyślałam, dlaczego nie. Zaczęłam od dysku. Po kilku latach przerzuciłam się na młot. Od czasu do czasu chwytałam młot i sobie lekko nim rzucałam. Potem jak już przyjechałam do Poznania na studia na AWF, bardziej się w to zaangażowałam - przyznała.

Od tego czasu w domu bywa rzadko, raz na dwa miesiące, ale tęskni przede wszystkim za najbliższymi, plantami, drugimi po Krakowie o długości 2,5 km, oraz kuchnią mamy. - Uwielbiam kotlet schabowy, ziemniaki, rosół i surówki w jej wykonaniu. Sama też lubię gotować. Moją specjalnością są kotlety de'wolay z ziemniakami i surówką. Do tego lampka wina i wtedy jestem szczęśliwa - dodała.

Z Berlina - Marta Pietrewicz

CZYTAJ TEŻ:

Zamecznik: Włodarczyk stać na 80 metrów

Tak Anita Włodarczyk biła rekord świata i zdobywała złoty medal!

31 medali Polaków!

Włodarczyk zrobiła to, na co po cichu liczyliśmy

Włodarczyk: Kamila mi pomogła, a Niemcy wkurzyli

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: złoty medal | złoty | AWF | Anita Włodarczyk | medal | sport | Berlin | Włodarczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje