Sofia Ennaoui: Po raz pierwszy do Kenii, by skupić się na bieganiu

Brązowa medalistka halowych mistrzostw Europy na 1500 m Sofia Ennaoui po raz pierwszy w karierze poleciała na zgrupowanie do Kenii. "Zdecydowałam się na to, bo chcę przede wszystkim skupić się na bieganiu" - powiedziała.

"Miałam dwie możliwości. Mogłam też zamiast do Kenii polecieć do Stanów Zjednoczonych, ale mnie do siebie nie przekonują. W 2014 roku byłam w Ameryce na mistrzostwach świata juniorów i jakoś mnie nie zafascynowała. Z kolei bardzo chciałam zobaczyć, jak trenuje się w Kenii" - przyznała lekkoatletka MKL Szczecin.

Reklama

Ennaoui najbardziej marzyła o zgrupowaniu w Etiopii, ale w tym terminie musiałaby się tam udać sama z trenerem Wojciechem Szymaniakiem. Tego chciała uniknąć. W Iten będzie razem z grupą przeszkodowca Krystiana Zalewskiego.

"Jest też trochę niżej, bo będziemy na wysokości 2400 m n.p.m., a w Etiopii byłoby ok. 2750. Na co dzień trenowałam na 1850, czasami jeździliśmy na wzgórza i tam było 2150, więc jestem na to przygotowana. Chociaż z tego co wiem, 200-300 metrów wyżej to wielka różnica. Będzie pewnie ciężko, ale o to chodzi w sporcie. Wyniki bolą, ale jaki jest piękny smak, jak się wbiega na metę jako pierwszy" - wspomniała.

Po sezonie halowym 21-letnia zawodniczka jest zafascynowana Brytyjką Laurą Muir. W halowych mistrzostwach Europy w Belgradzie zdobyła ona złoto na 1500 i 3000 m.

"Podglądałam ją jak trenuje w RPA, bo przyleciała 2-3 dni po nas. Wielkie samozaparcie, ciężka praca, przykładanie się do treningów - to jedyny klucz do sukcesu. Ma też bardzo fajną ekipę dookoła siebie - lekarzy, dietetyków, fizjoterapeutów, trenerów. U nas w Polsce staje się to też coraz bardziej popularne i mamy coraz lepsze osiągnięcia" - zauważyła.

Muir - jak oceniła urodzona w Maroku Ennaoui - dużo treningów miała podobnych do jej.

"Tylko ona miała trochę lepsze czasy, przerwy były zmniejszane. Zresztą w sporcie jest tak, że każdy obserwuje rywali, nie, żeby robić to samo, ale przez taką typowo czystą ciekawość. Ja się zawsze zastanawiam, czy mnie też stać na to, żeby zrobić tak ciężki trening. Myślę, że też do tego dojdę, ale za jakieś dwa, trzy lata. Ona mi zaimponowała jednak jeszcze tym, jak nie boi się biegać. Jest przekonana o swoim dobrym przygotowaniu, nie przejmuje się rywalkami, tylko robi swoje. To dla mnie wzór i motywacja. Dwa lata temu jeszcze nie zdobywała żadnych medali. Ona w moim wieku miała podobne wyniki do moich, więc u mnie to też... kwestia czasu" - przyznała.

W Kenii, gdzie spędzi też święta Wielkiej Nocy, Polka chciałaby skupić się przede wszystkim na bieganiu.

"Tu na pewno nic nie będzie mnie rozpraszać. Jak się jest na zgrupowaniu gdzieś w Europie, to zawsze jest jakieś wyjście, spotkanie ze znajomymi, a w Kenii jest życie ascetyczne. Wstawanie, jedzenie, trening. To wszystko jest ukierunkowane w jedną stronę. A o to mi chodzi" - zaznaczyła.

W sezonie letnim chciałaby przede wszystkim bardzo dobrze wypaść w mistrzostwach Europy do lat 23, które na początku lipca zostaną rozegrane w Bydgoszczy.

"Interesuje mnie wyłącznie złoty medal i do tego będę dążyć, ale oczywiście głównym celem na ten rok są mistrzostwa świata w Londynie. Nie ukrywam, że chciałabym wejśc do finału - to plan minimum. Moim wielkim marzeniem jest bycie w pierwszej szóstce" - wyznała.

W tym roku zamierza się skupić na jednym dystansie - 1500 m. W latach ubiegłych często łączyła to z rywalizacją na 800 m.

"Teraz zostaję już w mojej koronnej konkurencji. Z tyłu głowy chodzi mi, by złamać barierę czterech minut. Chciałabym być pierwszą +młodzieżówką+, która to zrobi. Powiem nieskromnie, że wiem, że będzie mnie stać też na rekord Polski" - oceniła.

A ten od 17 lat należy do Lidii Chojeckiej i wynosi 3.59,22.

"Może wygląda to tak, że wszystko przychodzi mi z łatwością, bo lekkoatletyka mnie cieszy. To jest moja wielka pasja, a praca tylko przy okazji. I piękno tej dyscypliny polega na tym, że ciężka praca jest robiona jest w zaciszu domowym" - powiedziała.

Jej wielką motywacją są także Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) i Adam Kszczot (RKS Łódź). Zwłaszcza drugi z nich, który dwa lata temu zdobył srebro mistrzostw globu.

"Pokazał nam, że można walczyć ze światem i nie jest się na straconej pozycji. Trzeba jedynie tak jak Etiopczycy czy Kenijczycy pracować. W Afryce jest tak, że oni całe swoje życie poświęcają jednemu celowi, jakim jest bieganie. My trochę jesteśmy rozstrzeleni także na naukę. Nie starcza wtedy czasu na dwa treningi. Nam dlatego trzeba czasu, żeby osiągnąć takie wyniki" - dodała.

Po zgrupowaniu w Kenii Ennaoui wróci do Polski. Zaplanowany ma dwutygodniowy pobyt w Wałczu, a później na trzy tygodnie leci do Font Romeu.

"A potem już zaczyna się sezon. Cieszę się już na swój debiut w tegorocznej edycji Diamentowej Ligi w Eugene. Najbardziej się cieszę na zawody w Rzymie. Mam bardzo fajne wspomnienia związane z tym miejscem. Tam się rozpoczęły moje starty na najlepszych mityngach świata" - wspomniała.

Marta Pietrewicz

Dowiedz się więcej na temat: Sofia Ennaoui

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama