Skucha: Podjąłem właściwą decyzję

- Gdy patrzę teraz z boku na to, co się dzieje wokół PZLA, z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że podjąłem właściwą decyzję - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" Jerzy Skucha, który w październiku zrezygnował z funkcji szefa wyszkolenia PZLA.

- Chciałem odejść zresztą znacznie wcześniej, bo już wiosną 2004 roku. Nie mogłem jednak ze względu za przygotowania do igrzysk olimpijskich - dodał Skucha.

Reklama

- Z roku na rok byłem coraz bardziej ubezwłasnowalniany w swojej działalności, nie mając w ostatnim okresie rzeczywistych możliwości pełnienia funkcji kierownika szkolenia. Decyzje, kto ma być trenerem kadry, który zawodnik ma znaleźć się w kadrze olimpijskiej, kto ma pojechać na zgrupowanie i dokąd zapadały poza Wydziałem Szkolenia, w majestacie prezydium zarządu PZLA. Typowym przykładem ingerencji w sprawy szkoleniowe była zmiana zasad kwalifikacji zawodników do sztafet na igrzyska, forsowana przez panią prezes Irenę Szewińską kilka dni przed mistrzostwami Polski. Codziennością stały się sytuacje, w których trenerzy i zawodnicy, pomijając mój dział, pierwsze kroki kierowali do gabinetu pani prezes. Choć pozostawałem formalnie szefem szkolenia, w praktyce coraz bardziej odsuwano mnie od sprawowania funkcji kierowniczej. W tej sytuacji rzeczywiste kierowanie szkoleniem w związku stało się niemożliwe - tłumaczył Skucha swoją decyzję.

- Dowiedziałem się, że ktoś z kierownictwa PZLA rozpowszechnia w środowisku trenerskim informacje, że byłem zamieszany w jakieś niejasne interesy i miałem być zwolniony przez panią prezes, dlatego odszedłem po cichu. Oświadczam, że jedynym powodem mojego odejścia była konieczność przerwania codziennego stresu - podkreślił Skucha.

Agencja Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: szkolenia | pzla | Jerzy Skucha

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje