Robert Korzeniowski: Dziękuje rywalom i publiczności

- Niezwykły to był występ. Wygrałem w Krakowie znów po pięciu latach. Dziękuję swoim rywalom i publiczności - powiedział Robert Korzeniowski po sobotnim mityngu w chodzie "Na Rynek marsz z AIG!".

- Doping krakowskiej widowni zgromadzonej na Rynku był wspaniały. Bardzo mi pomagał, byłem uskrzydlony, ale latać regulamin nie pozwala, musiałem nogę zawsze trzymać na podłożu. Podobnie jak rok temu, kiedy biłem rekord świata na 50 km podczas mistrzostw Europy. Wspaniała atmosfera dodała blasku naszej imprezie na Rynku. Mam więc wspaniały fan club, tłum napierał, ludzie wisieli na barierkach. Czułem się jakby w Krakowie były igrzyska olimpijskie. Nasza impreza zyskuje na randze. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku będę mógł zaprosić zawodników i kibiców do Krakowa już na mityng w ramach Grand Prix IAAF. Wtedy maszerowalibyśmy wokół Błoń. Oczywiście miałem respekt dla dwukrotnego zwycięzcy mityngu Hiszpan Fernandeza. Ale dała mu się we znaki niedawna kontuzja, na swój dzień Fernandez musi zaczekać do mistrzostw świat w Paryżu. Oczywiście też planuję start w stolicy Francji. Mam zamiar moją formę z 10 i 20 km przetransformować na 50 km. Teraz pojadę na Słowację, będę trochę trenował, brał masaże. Potem obóz w Pirenejach, następnie w Spale.

Dowiedz się więcej na temat: Kraków | Robert Korzeniowski | robert | Korzeniowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje