Prezes PZLA: Nie wypada ekipy mocniej motywować

Uśmiech i koncentracja na najważniejszym, czyli rywalizacji w mistrzostwach świata w Daegu - tak krótko można opisać atmosferę u polskich lekkoatletów na dzień przed inauguracją. "Nie wypada ich jeszcze mocniej mobilizować" - uważa prezes PZLA Jerzy Skucha.

"W samolocie miałem przygotowaną inną przemowę dla zawodników na rozpoczęcie mistrzostw, niż ją wygłosiłem. W ostatniej chwili postanowiłem ją zmienić. Początkowo miała być mobilizująca i zachęcająca, ale po moim tygodniowym pobycie w Geochang wraz z ekipą na obozie aklimatyzacyjnym stwierdziłem, że nie wypadałoby ich jeszcze bardziej mobilizować. To widać było na treningach i między nimi, a także w nocy, kiedy nie buszowali po internecie, tylko spali" - podkreślił Skucha.

Reklama

"Jestem przekonany, że Polacy będą walczyć. Jeśli mówimy dzisiaj o sześciu czy siedmiu szansach medalowych, to połowa z tego powinna wyjść. Nietypowo przed dwoma laty w Berlinie wyszło wszystko i były jeszcze dodatkowo niespodzianki, ale nie na każdych mistrzostwach świata tak musi być" - podkreślił.

Czarnym koniem zawodów może być, jego zdaniem, tyczkarz WKS SL Zawisza Bydgoszcz Paweł Wojciechowski, który tuż przed przylotem poprawił na mityngu w Szczecinie 23-letni rekord Polski Mirosława Chmary. Uzyskany przez niego wynik - 5,91 jest również najlepszym tegorocznym rezultatem na świecie.

"Widziałem go już w młodzieżowych mistrzostwach Europy w Ostrawie, gdzie sięgnął po złoto i wiedziałem, że to są już niesamowite skoki. Brakowało mu wprawdzie "oskakania" na twardszych tyczkach, ale jest coraz lepiej" - ocenił prezes.

Atutem 22-letniego zawodnika powinien być... brak doświadczenia. "Paweł nie jest utytułowany i to może nawet lepiej. Mimo że jest liderem światowych tabel, to zawodnicy i tak nie będą brali go za faworyta. Jest za to beztroskim, młodym człowiekiem i mam wrażenie, że będzie walczył o złoty medal" - powiedział Skucha.

W męskiej tyczce mogą być jednak aż dwa medale. "Mamy przecież w drużynie drugiego zawodnika, który może jeszcze krążków w wielkich imprezach nie zdobył, ale jest bardziej doświadczony od Pawła - Łukasz Michalski. Wcale nie jest powiedziane, że w Daegu będzie walka o jeden medal - a może dwa? Mamy trzech polskich zawodników w światowej szóstce, niech przynajmniej jednemu wyjdzie" - dodał prezes PZLA.

Ponadto, zdaniem Skuchy, szanse medalowe są w konkurencjach rzutowych (Anita Włodarczyk - młot, Piotr Małachowski - dysk i Tomasz Majewski - kula), w biegu na 800 m mężczyzn (Adam Kszczot i Marcin Lewandowski) i w kobiecej tyczce (Monika Pyrek, Anna Rogowska).

Mistrzostwa świata rozpoczną się w sobotę. Pierwszego dnia wystartuje 10 reprezentantów Polski. Cała ekipa liczy 43 zawodników. Rywalizacja zakończy się 4 września.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Daegu | Jerzy Skucha | pzla

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje