Lekkoatletyczne MŚ: Bolt zmęczony podróżą

Najszybszy człowiek świata Usain Bolt dotarł zmęczony do Daegu, gdzie 27 sierpnia rozpoczną się 13. mistrzostwa świata. Na lotnisku nie było żartów, pozowania fotoreporterom, tego, do czego przyzwyczaił kibiców i dziennikarzy mistrz olimpijski z Jamajki.

Bolt z kwaśną miną i zamroczonym wzrokiem, odczuwając kłopoty fizjologiczne wynikające ze zmiany stref czasowych, opuszczał samolot na lotnisku w Daegu. Podróż z Kingstone na Jamajce do Korei Płd. zajęła rekordziście świata na 100 (9,58) i 200 m (19,19) aż 24 godziny.

Reklama

Sprinter odmówił rozmowy z dziennikarzami. Dość niepewnym krokiem skierował się do baru, w którym najpierw obmył twarz mineralną wodą, a następnie wypił kawę.

Na aklimatyzację Bolt będzie miał sporo czasu. Pierwszy start - 27 sierpnia. Mistrz świata odbudowuje formę po kontuzjach pleców i ścięgna Achillesa, z powodu których stracił sporą część poprzedniego sezonu.

- Bardzo trudno jest powrócić do pełni sprawności po poważnej kontuzji. Na dystansie 100 metrów nie mam najmniejszych szans zbliżyć się do wyniku 9,58. Nie zamierzam się oszukiwać, i wmawiać sobie, że dam radę. To nie stanie się w tym sezonie - mówił wcześniej.

W dorobku Bolta, oprócz trzech tytułów mistrza olimpijskiego, są trzy złote medale mistrzostw świata w Berlinie w 2009 roku - na 100, 200 m i w sztafecie 4x100 m.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: zmęczona | Daegu | "Mistrz" | usain bolt | lekkoatletyka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje