Lekkoatletyczne HME. Czech pomagał Polakom w Belgradzie

Vladimir Fojtik jeździ na imprezy międzynarodowe za polskimi lekkoatletami od kilku lat. Język zna dobrze, bo w młodości oglądał w Ostrawie polską telewizję. Podczas halowych mistrzostw Europy w Belgradzie to Czech pełnił funkcję attache ekipy "Biało-czerwonych".

"Kocham lekkoatletykę i jeżdżę na mistrzostwa Europy oraz mityngi Diamentowej Ligi. Zgłaszam się do organizatorów jako wolontariusz wskazując kadrę, za którą chciałbym odpowiadać. Dobrze znam język polski, bo urodziłem się i dorastałem w Ostrawie, blisko granicy. Od dziecka oglądałem TVP. Było to jeszcze w okresie komunizmu, a w Czechach nie mieliśmy tak szerokiego dostępu do filmów zagranicznych. U was puszczano prawie codziennie serie kryminalne, westerny i kino nocne. Oglądałem także relacje z mistrzostw świata w piłce nożnej czy igrzysk. Stąd nie mam problemu w kontaktach z Polakami" - powiedział Fojtik, który obecnie mieszka we Frankfurcie nad Menem.

Reklama

Zaczynał od pomagania w biurze podczas halowych mistrzostw świata w Sopocie w 2014 r. Potem zachwyciła go idea wolontariatu w lekkoatletyce i kilka razy pełnił już funkcję attache zespołów m.in. Polaków w Zurychu w 2014 r. i Amsterdamie w 2016 r., a także Niemców w Pradze w 2015 r.

"Świetnie się z nim współpracuje. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że taka osoba pomaga nam, bo to człowiek o wysokiej kulturze osobistej, poczuciu humoru i znający się na lekkoatletyce" - podkreślił dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki. 

W Belgradzie Fojtik bardzo emocjonował się występem "Biało-czerwonych".

"Polubiłem ich i kibicuję im podczas startów równie mocno, co Czechom. Osiągnęliście historyczny wynik w Serbii. Szczególnie ważne jest to, że medale zdobyli młodzi lekkoatleci, bo przed nimi otwierają się wielkie kariery" - wspomniał.

Jego praca w czasie mistrzostw polega na tym, żeby pomagać kadrze w kontaktach z organizatorem.

"Jeżeli trzeba wcześniej zamówić salę na konferencję albo któryś z zawodników ma problem z czymś w hotelu, na stadionie bądź hali, to moja rola polega na tym, żeby znaleźć rozwiązanie. Staram się pomagać przez całe mistrzostwa. Jestem dyspozycyjny o każdej porze dnia i nocy" - dodał Fojtik.

Attache ma nieprzeciętną wiedzę, bo od kilku dziesięcioleci interesuje się lekkoatletyką. Doskonale pamięta sukcesy Ireny Szewińskiej i zawodników jej pokolenia oraz oczywiście swoich rodaków z Czech.

"Chodziłem na zawody w Ostrawie już w latach 80. XX wieku. Moimi idolami z tamtych lat byli m.in. Marita Koch czy Alberto Juantorena. Uważam, że obecnie Polska ma wielu lekkoatletów na świetnym poziomie i idzie szeroką ławą. Fajnie jest być częścią teamu, który wygrywa klasyfikację medalową drugi raz z rzędu" - ocenił Fojtik.

Czecha w Belgradzie bardzo często można było też spotkać w strefie mieszanej. Robił zdjęcia i utrwalał radość zawodników po zejściu z podium. Co podkreślali sami sportowcy - widać było, że się tym ekscytuje i przeżywa. Kadra chwalił sobie kontakt z nim.

"Zawodowo zajmuję się handlem podzespołami elektronicznymi w międzynarodowej firmie. Moim mottem życiowym są słowa wielokrotnego złotego medalisty igrzysk w biegach długich Czecha Emila Zatopka. On mawiał, że 'kiedy nie możesz iść dalej, idź szybciej'. Przeciwności losu trzeba pokonywać i mieć pozytywne podejście do życia. Ostatnio dowiedziałem się, że Marcin Lewandowski pomaga chorej dziewczynce. Również się w to włączyłem, bo trzeba otwierać serca w takich sytuacjach. Przy okazji pełnienia roli attache oglądam również zawody, a to wiele dla mnie znaczy. Sam również lubię biegać i startuję - amatorsko - nawet w maratonach" - podsumował Fojtik.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje