Dramat biegacza! Gałąź przebiła mu udo!

Do wielkiego dramatu doszło w piątek podczas mistrzostw świata w biegach na orientację rozgrywanych w Miszkolcu na Węgrzech. Na ostatniej zmianie sztafety mężczyzn Szedowi Martinowi Johanssonowi gałąź przebiła udo. Francuz i Czech natychmiast zajęli się ratowaniem zawodnika, a prowadzący Norweg pospieszył po karetkę.

"Biegliśmy w ścisłej grupie, prowadząc wyraźnie nad pozostałymi drużynami. Na chwilę Johansson zniknął nam z oczu. Nagle usłyszeliśmy nieludzki krzyk. Zobaczyliśmy go leżącego i wyjącego z bólu z grubą gałęzią, która wbiła się w udo na ponad 10 centymetrów. Widok był potworny. Natychmiast przerwaliśmy bieg rozumiejąc, że z walki o złoto zrobiła się walka o życie. Thierri Georgiou ściągnął koszulkę; próbował nią zatamować krew. Czech Michal Smola starał się utrzymać Martina w przytomności, którą na naszych oczach tracił. Ja pobiegłem po karetkę" - relacjonował wypadek Norweg Anders Nordberg.

Reklama

Szef szwedzkiej ekipy Pekka Nikulainen powiedział, że Johansson jest w ciężkim szoku. Stracił dużo krwi, ale według lekarzy jego stan jest stabilny. Ich zdaniem ważna była szybkość zawiadomienia ratowników. Dzięki Nordbergowi terenowa karetka była na miejscu wypadku już po 20 minutach.

"To był wyścig po złoty medal. Gdyby Martin skręcił nogę, pobieglibyśmy dalej. W tym przypadku był to jednak horror i walka o życie. W takiej sytuacji medale i rywalizacja się nie liczą. Razem z Thierrim i Michalem robiliśmy wszystko automatycznie, jak dobrze zgrany zespół" - powiedział Nordberg.

Mistrzostwo świata zdobyła Szwajcaria przed Rosją i Finlandią. "Rozmawiałem ze Szwajcarami. Kiedy dowiedzieli się, co się stało, nie chcą złotego medalu. Uważają, że w tym biegu nie było zwycięzcy" - dodał Norweg.

Zbigniew Kuczyński

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Norweg | Czechy | dramat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama