Diamentowa Liga. Finał w Zurychu z piątką polskich lekkoatletów

Pięcioro polskich lekkoatletów zostało zaproszonych na pierwszy finał Diamentowej Ligi w Zurychu. Największe szanse na sukces mają tyczkarze – wicemistrz świata Piotr Lisek i wicelider światowej tabeli wyników Paweł Wojciechowski.

Obaj po mistrzostwach świata w Londynie odpuścili z treningiem. Nie przygotowują się już tak intensywnie, raczej starają się podtrzymać formę. Pierwszy z nich, zawodnik OSOT Szczecin, ćwiczył ostatnie dni w Sopocie. Drugi był w swojej rodzinnej Bydgoszczy.

Reklama

Do Zurychu zjechali także m.in. mistrz świata i lider klasyfikacji generalnej cyklu Amerykanin Sam Kendricks i multimedalista wielkich imprez Francuz Renaud Lavillenie.

W finale Diamentowej Ligi startują tylko najlepsi w sezonie. Przez pozostałe mityngi lekkoatleci zbierali punkty, by dostać się do ostatecznej rozgrywki. W walce o diamentowe trofeum i czek w wysokości 50 tys. dolarów wystartuje 8 lub 12 zawodników - w zależności od konkurencji.

Jak prestiżowy jest to występ mówią sami zainteresowani. "To drugie mistrzostwa świata. Każdy chce triumfować i rywalizować z najlepszymi" - powiedział halowy mistrz Europy w skoku wzwyż Sylwester Bednarek (RKS Łódź).

On dostał się do Zurychu w ostatniej chwili. Ze startu zrezygnowali bowiem zawodnicy, którzy w rankingu byli przed nim. W tej konkurencji oczy będą skierowane na Mutaza Essę Barshima, który w niedzielę w Birmingham uzyskał 2,40.

Katarczyk jest w znakomitej formie i wielu twierdzi, że jest w stanie poprawić nawet rekord świata. Trenowany przez Polaka Stanisława Szczyrbę zawodnik od lat jest w ścisłej światowej czołówce, a diamentowe trofeum jest dla niego na wyciągnięcie ręki.

Na - jak sam twierdzi - nie swoim jeszcze dystansie 1500 m pobiegnie Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL). Jest wprawdzie już rekordzistą Polski i zajął siódme miejsce w mistrzostwach świata w tej konkurencji, ale... nadal czuje się 800-metrowcem.

W konkursie trójskoku powalczy Anna Jagaciak-Michalska (OŚ AZS Poznań), która również dostała się do finału dzięki absencji dwóch innych zawodniczek. Trenująca ze swoim ojcem zawodniczka ma bardzo wyrównany sezon. Niemal w każdym starcie uzyskuje 14 metrów, ale to nadal za mało, by nawiązać walkę o podium.

W sumie na starcie stanie 17 mistrzów świata, a z trybun będzie im kibicować komplet publiczności - 25 tys. biletów zostało dawno wyprzedanych.

Dzień przed mityngiem - tradycyjnie w hali głównego dworca kolejowego w Zurychu - odbędzie się konkurs tyczkarek. Nie zabraknie w nim polskich elementów, bo zaproszona do niego została 19-letnia Robeilys Peinado. Wenezuelka, brązowa medalistka MŚ z Londynu, na co dzień trenuje w Szczecinie pod okiem Wiaczesława Kaliniczenki.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje