ME koszykarzy. Z Grecją o być albo nie być w turnieju

Reprezentacja Polski koszykarzy w piątym, ostatnim spotkaniu mistrzostw Europy grupy A w w Helsinkach zmierzy się w środę o 16.30 z Grecją. Tylko jego zwycięzca pozostaje w turnieju. Zapewniony awans mają już Słowenia, Finlandia i Francja.

Po czterech rundach spotkań obydwa zespoły mają taki sam dorobek: jedno zwycięstwo i trzy porażki. Polska zajmuje wyższe, czwarte miejsce w tabeli dzięki korzystniejszej różnicy koszy zdobytych i straconych.

Reklama

Właśnie to czwarte miejsce, premiowane awansem do 1/8 finału i oznaczające przeprowadzkę do Stambułu, gdzie odbędzie się decydująca faza Eurobasketu, jest stawką środowego spotkania.

Bez względu na inne wyniki w grupie A wywalczy je drużyna, która w środę zwycięży. W polskiej ekipie w ostatnich kilkudziesięciu godzinach wszystko podporządkowano temu meczowi. Trener Mike Taylor nie wystawił do wtorkowej rywalizacji z Francją jednego z liderów ekipy, narzekającego na drobny uraz rozgrywającego A.J. Slaughtera. Nie zaryzykował wpuszczenia go na boisko nawet na ostatnie minuty, gdy przy remisie 69:69 była jeszcze szansa na zwycięstwo. Wyliczono, że o "być albo nie być" w mistrzostwach i tak będzie decydowało spotkanie z Grecją.

"Wybraliśmy opcję, żeby odpocząć i był w pełni gotowy na ten mecz. To efekt rozumienia scenariuszy, które nas czekają. Wiemy, że pokonanie Grecji daje nam awans do kolejnej rundy w Stambule" - tłumaczył Taylor po meczu z Francuzami, przegranym 75:78.

Szkoleniowiec reprezentacji Grecji Kostas Missas musi sobie radzić w Helsinkach bez trzech gwiazd: rozgrywającego Vassilisa Spanoulisa (Olympiacos Pireus), który zakończył przygodę z kadrą oraz kontuzjowanych graczy NBA Giannisa Antetokounmpo (Milwaukee Bucks) i Kostasa Koufosa (Sacramento Kings).

Liderami Greków są Georgios Printezis (średnio 14 pkt, 4,3 zb), Kostas Sloukas (12,5 pkt, 4,8 as.) i Ioanis Bourousis (4,5 zb.).

"Polska to dobry zespół, gra inteligentnie. Musimy uważać na ich graczy obwodowych, ale i podkoszowych. Najważniejsze to być uważnym w obronie. Powiem tak: takie mecze o wszystko, w których tylko zwycięzca dostaje nagrodę, wygrywa ten, kto bardziej chce" - przyznał szkoleniowiec Greków.

W finałach i kwalifikacjach ME obydwa zespoły spotykały się dziewięciokrotnie. Bilans jest korzystny dla biało-czerwonych: 5-4. W ostatnim meczu Polska była lepsza. 29 stycznia 2001 roku we Wrocławiu na zakończenie eliminacji ME 2001 zwyciężyła 81:75. Dla pewnych już wtedy awansu Greków, którzy u siebie wygrali 78:60, była to pierwsza porażka w grupie B. Awansowali do finałów w Turcji razem z Estonią.

Najważniejszy dotychczas mecz z Grecją Polacy rozegrali 20 lat temu w mistrzostwach Europy w Barcelonie. 4 lipca 1997 r. ćwierćfinale turnieju drużyna trenera Eugeniusza Kijewskiego prowadziła różnicą 10 punktów (55:45) na kilkanaście minut przed końcem spotkania, ale przegrała 62:72. Stawką była nie tylko strefa medalowa, ale i awans do mistrzostw świata.

W poprzednim Eurobaskecie Grecy zajęli 5. miejsce. Ostatni medal - brązowy - zdobyli w 2009 r. w Katowicach. Wcześniej dwa razy sięgali po złoto (1987, 2005), mają także w dorobku srebro (1989) i brąz (1949).

"Musimy zagrać najlepszy mecz w najważniejszym momencie. Wierzę, że jeżeli będziemy grali swoją koszykówkę do ostatniej sekundy meczu, a nie tak jak z Francją czy Finlandią, gdy w końcówkach zagapiliśmy się, to wygramy z Grecją" - podkreślił skrzydłowy reprezentacji Polski Aaron Cel.

Mecz "Biało-Czerwonych" z Grecją w Helsinkach odbędzie się w środę o 16.30.

Z Helsinek Marek Cegliński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje