ME koszykarzy. Szubarga: Wygrać z Grecją wojnę nerwów

Twarda defensywa i powstrzymanie nerwów na wodzy to zdaniem byłego rozgrywającego reprezentacji Polski koszykarzy Krzysztofa Szubargi klucz do zwycięstwa "Biało-Czerwonych" nad Grekami w mistrzostwach Europy.

Stawką środkowego meczu ostatniej kolejki gr. A (godz. 16.30) w Helsinkach będzie awans do 1/8 finału.

Reklama

33-letni Szubarga, który przedłużył kontrakt z Asseco Gdynia o dwa lata, wierzy że Polacy mają szanse na wygraną z Grekami. Obydwa zespoły w Helsinkach zdołały odnieść tylko jedno zwycięstwo w czterech spotkaniach, zresztą nad tym samym rywalem - Islandią. Zawodnicy Hellady przed ME byli wskazywani wśród faworytów w walce o pierwszą lokatę w grupie A.

"Cały mecz będzie nerwowy, więc ważne, żeby dobrze rozpocząć i utrzymać emocje oraz nerwy na wodzy przez 40 minut. Musimy zagrać z takim samym zaangażowaniem jak przeciwko Francji i Finlandii. Wracać przede wszystkim do obrony. Nie sądzę, by porażki w końcówkach podłamały psychicznie kolegów. Oni wiedzą o jaką stawkę będą walczyć" - powiedział PAP rozgrywający.

Grecy lata świetności koszykówki mają za sobą - triumfowali w ME w 1987 i 2005 roku, a ostatni medal - brązowy zdobyli w 2009 r. w Katowicach. Ten Eurobasket miał być dla nich odrodzeniem za sprawą gwiazdy NBA 22-letniego Giannisa Antetokounmpo (Milwaukee Bucks), zawodnika, który uczynił największy postęp w minionym sezonie w rozgrywkach za oceanem (średnio 22,9 pkt, 8,8 zbiórek, 5,4 asyst. Na kilka dni przed turniejem Antetokounmpo oznajmił na jednym z portali internetowych, że ma kontuzję kolana i amerykański klub zalecił mu odpoczynek.

Zdaniem Szubargi, który w minionym sezonie został królem strzelców rundy zasadniczej ekstraklasy koszykarzy oraz wybrany najlepszym polskim zawodnikiem, "Biało-Czerwoni" powinni w spotkaniu z Grecją szukać przewagi pod koszem i wykorzystywać umiejętności Przemysława Karnowskiego.

"Na pewno trzeba będzie wykorzystać to, że Przemek Karnowski potrafi dobrze zachowywać się pod koszem i w przypadku podwojenia znajduje podaniem kolegę, który jest bez obrońcy. To może być element, który zaskoczy rywali. Oczywiście kluczem będzie szybki powrót do obrony, bo tym wygrywa się właśnie spotkania na Eurobaskecie" - dodał zawodnik, który żałuje, że nie otrzymał w tym roku powołania do kadry.

"Gra z orzełkiem na piersi to zawsze był dla mnie zaszczyt, coś wyjątkowego, więc oczywiście patrzę na spotkania Polaków z bijącym sercem i żałuję, że mnie tam nie ma. Trzymam za chłopaków kciuki" - podkreślił.

Rozgrywający Asseco nie jest zaskoczony dobrą postawą Słowenii w grupie A oraz ciekawa koszykówka prezentowana przez gospodarzy Finów. Upatruje w nich kandydatów do sprawienia niespodzianki.

"Słowenia to przede wszystkim Goran Dragic (rozgrywający Miami Heat - PAP), który wszystkim dyryguje. To jest jednak turniej i trzeba utrzymać równą formę nie tylko w fazie grupowej. Faworytem turnieju może być i jest dla mnie Hiszpania. Jej gra wygląda świetnie. Finlandia moim zdaniem to +czarny koń+. Pokazuje koszykówkę bardzo zespołową, ciekawą" - ocenił zawodnik, który z powodu kontuzji kręgosłupa stracił sezon 2015/16, ale w znakomitym stylu powrócił przed rokiem.

Oprócz wspomnianych wyżej wyróżnień ustanowił swój rekord punktowy w karierze - w przegranym po dogrywce 108:109 spotkaniu w Toruniu z Polskim Cukrem rzucił 42 "oczka".

Olga Przybyłowicz

Dowiedz się więcej na temat: ME koszykarzy | Krzysztof Szubarga | eurobasket | EuroBasket 2017

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje