ME koszykarzy. Andrzej Pluta o występie Polaków

- Widzę głębsze przyczyny niepowodzenia w mistrzostwach. To kwestia złego systemu pracy z młodzieżą i poziomu polskiej ligi, która jest słaba - mówi były znakomity reprezentant Polski w koszykówce Andrzej Pluta po występie Polaków na ME.

Brak zimnej krwi i dobrej jakości w końcówkach spotkań - to zdaniem Pluty główne przyczyny porażek Polaków w mistrzostwach Europy, w tym w ostatnim, decydującym o awansie do fazy pucharowej meczu z Grekami 77:95.

Reklama

Polscy koszykarze przegrali w Helsinkach kolejno ze Słowenią 81:90, Finlandią po dwóch dogrywkach 87:90, Francją 75:78 i w meczu o być albo nie być z Grecją. Pokonali tylko Islandczyków 91:61.

- W kluczowych momentach brakowało nam jakości gry, zimnej krwi. Mieliśmy problemy pod koszem. Przemek Karnowski nie dawał sobie rady na poziomie europejskim, miał kłopoty w obronie i w grze +jeden na jeden+. Przekonał się jak bardzo rywalizacja na Starym Kontynencie różni się od ligi akademickiej w USA - powiedział Pluta, dwukrotny mistrz Polski (2003 z Anwilem Włocławek i 2004 z Prokomem Treflem Sopot).

Pluta nie odmawia zawodnikom reprezentacji chęci walki i zaangażowania, ale zwraca uwagę na kłopoty zespołu we wszystkich spotkaniach grupowych.

- Mecze wyglądały nieźle, dobrze się je oglądało. Statystyki także były przyzwoite, koszykarze walczyli, ale nie ma zwycięstw, więc niesmak pozostał. Zespoły markowe, z którymi rywalizowaliśmy miały cierpliwość i jakość w końcówce. Im bliżej końca, tym ich gra wyglądała lepiej. U nas było odwrotnie.

- W decydujących momentach zatracaliśmy skuteczność, nie trafialiśmy nawet wolnych. Nie potrafiliśmy poradzić sobie z presją. Mieliśmy kłopoty z utrzymaniem przewagi. Tak było z Finlandią. Myślę, że gdyby ten mecz zakończył się wygraną, to psychika drużyny w kolejnych spotkaniach byłaby inna. Polakom brakuje ogrania w meczach na wysokim poziomie. W składzie Grecji było sześciu czy siedmiu zawodników z Panathinaikosu i Olympiakosu, którzy na poziomie europejskim rywalizują dwa razy w tygodniu - raz w lidze krajowej, drugi raz w najlepszych rozgrywkach klubowych - Eurolidze - dodał ośmiokrotny medalista MP.

Zawodnik, który z reprezentacją w 1997 r. zajął siódme miejsce w ME, widzi jednak głębsze przyczyny niepowodzenia Polaków w Helsinkach. 20 lat temu w Hiszpanii Polska walczyła z Grecją w ćwierćfinale Eurobasketu. Przez 38 minut wynik był sprawą otwartą, a ostatecznie "Biało-czerwoni" przegrali 62:72.

- W 1997 roku mecz z Grecja stał na innym poziomie i toczył się o zupełnie inna stawkę niż walka w Helsinkach. Wówczas tylko jeden zawodnik drużyny narodowej grał za granicą - zmarły kilkanaście dni temu nieodżałowany Adam Wójcik. Inni kadrowicze występowali w zespołach polskiej, mocnej wówczas ekstraklasy, byli liderami swoich drużyn i ten poziom trzymali też na mistrzostwach. Dziś Polacy w klubach zagranicznych nie są liderami ekip. Smutno i szkoda, że tak skończyliśmy Eurobasket - podkreślił.

Jego zdaniem jedyną drogą, by dołączyć do drużyn z czołówki europejskiej, jest zmiana systemu szkolenia młodzieży. Uważa, że najlepiej wzorować się na tych krajach, które osiągają w tej dziedzinie sukcesy, jak Hiszpania. Na półwyspie iberyjskim umiejętności szlifują jego synowie. Starszy, Andrzej junior, walczy o miejsce w zespole seniorów BC Sewilla, a młodszy Michał podpisał trzyletnia umowę z jedną z madryckich akademii koszykówki.

- Widzę głębsze przyczyny niepowodzenia w mistrzostwach. To kwestia złego systemu pracy z młodzieżą i poziomu polskiej ligi, która jest słaba. Jeśli nie wrócimy do fundamentów, do odpowiedniego szkolenia młodzieży, to nie mamy co myśleć o dobrych perspektywach. Kiedyś byłem za przepisem, by na parkiecie w meczach ligowych byli non stop dwaj Polacy. Teraz uważam, że to nie ma znaczenia. Ważniejsze jest to, by kluby ekstraklasy miały zespoły juniorskie. Tak jest w Hiszpanii, gdzie mieszkałem z synami przez kilka lat. Nie musimy wyważać drzwi, trzeba tylko kopiować dobre wzory.

- Kluby ACB mają drużyny we wszystkich młodzieżowych kategoriach, zatrudniają najlepszych trenerów i osiągają sukcesy w mistrzostwach krajowych, co potem ma przełożenie na sukcesy młodzieżowych kadr. Oczywiście są małe kluby, gdzie tworzy się także dobre warunki dla młodych, ludzie pracują tam z pasją, ale to właśnie potentaci kształtują poziom młodzieżowych rozgrywek w Hiszpanii - dodał koszykarz, który wrócił na Górny Śląsk i pracuje w Radzionkowie jako trener personalny.

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Pluta | reprezentacja koszykarzy | EuroBasket 2017

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje