Zepter Idea Śląsk Wrocław - Anwil Włocławek 78:68 (play off 1-0)

Punkty: Zepter Idea Śląsk Wrocław: Maciej Zieliński 17, Raimondas Miglinieks 16, Harold Jamison 16, Adam Wójcik 14, Dainius Adomaitis 8, Joseph McNaull 5, Aleksander Avlijas 2, Tomasz Cieleba 0, Robert Kościuk 0. Anwil: Wladimir Krstić 14, Jewgieni Kisurin 13, Miladin Mutavidzić 12, Davor Marcelić 9, Tomasz Jankowski 7, Igor Griszczuk 6, Roman Prawica 5, Bartłomiej Tomaszewski 2, Paweł Szczęśniak 0, Tomasz Andrzejewski 0.

Zepter Idea Śląsk Wrocław - Anwil Włocławek 78:68 (22:19, 18:21, 27:13, 11:15).

Reklama

Dwie kwarty pierwszego finałowego meczu o mistrzostwo Polski koszykarzy Zeptera z Anwilem były zacięte. Gospodarze rozpoczęli od dwóch niecelnych rzutów spod kosza i Anwil prowadził 3:0. Kilka szybko rozegranych akcji wrocławian pozwoliło Zepterowi odrobić straty i uzyskać kilkupuntkowe prowadzenie (najwyższe w siódmej minucie spotkania 16:10). Zawodnicy Zeptera dobrze się bronili, szczególnie na obwodzie, co uniemożliwiało włocławianom wykorzystywanie najmocniejszych atutów - rzutów za trzy punkty. Pierwsze punkty zza linii 6,25 m uzyskał dopiero w 15 minucie Roman Prawica. Więcej swobody pod koszem, przy takim sposobie obrony mistrzów Polski, mieli środkowi Anwilu, co skrzętnie wykorzystywał w pierwszej kwarcie Miladin Mutavdzić (10 pkt.).

Wrocławianie mieli zdecydowaną przewagę pod tablicami (w pierwszej połowie 20:12). Nie potrafili jednak tego wykorzystać w ataku, faulowani przez rywali - słabo wykonywali rzuty wolne (w pierwszej połowie 10:17). Trener Anwilu Stevan Tot wypuszczał na parkiet coraz to nowych zawodników "podkoszowych", którzy starali się zneutralizować grę wysokich graczy Zeptera: Adama Wójcika, Joe McNaulla i Harolda Jamisona. Taka taktyka przynosiła wicemistrzom Polski korzyści do końca drugiej kwarty. O końcowym sukcesie mistrzów Polski zadecydowała trzecia część spotkania, w której Zepter "pogrążył" rywali. Sygnał do przyspieszenia tempa gry drużyny Zeptera dał waleczny jak zwykle - kapitan zespołu Maciej Zieliński. Po jego czterech punktach zdobytych z rzędu i przechwycie gospodarze prowadzili 53:47. Przewagę powiększali systematycznie dzięki zespołowej grze, zarówno w ataku jak i w obronie. "Rozegrał" się także Jamison, którego pod koszem nie byli w stanie zatrzymać gracze z Włocławka. Rzut wolny Jamisona (Amerykanin bardzo słabo wykonuje wolne) został przyjęty przez kibiców wrocławskich gromkimi brawami. Jeszcze większą owację wywołało trafienia Jamisona za trzy punkty równo z syreną kończącą trzecią cześć meczu, po której mistrzowie Polski wygrywali z Anwilem 67:53. W ostatniej kwarcie koszykarze Zeptera mieli przewagę w walce pod tablicami (w całym spotkaniu wygrali tę rywalizację 43:24), zmęczeni zawodnicy z Włocławka nie potrafili nawiązać walki z centrami Zeptera. Pierwsze punkty dla Anwilu w tej kwarcie zdobył najniższy w zespole Vladimir Krstić, dopiero po trzech minutach gry. Wtedy to na koncie zespołu Zeptera były 72 pkt, a Anwil miał 53.

W końcówce włocławianie, po rzucie za trzy punktu Jewgienija Kisurina i wolnym Davora Marcelica, zniwelowali przewagę rywali do 9 pkt - 72:63. Minutę przed końcem gry gospodarze nadal wygrywali różnicą 9 pkt - przez ponad dwie minuty zawodnicy obydwu drużyn popełniali niewymuszone błędy w ataku i nie potrafili zdobyć punktów. Pierwsze finałowe zwycięstwo obrońców mistrzowskiego tytułu przypieczętował dwoma rzutami wolnymi Raimondas Miglinieks.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje