Polonia Warbud Warszawa - Prokom Trefl Sopot 107:112 po 3 dogr.

Punkty: Polonia: Andrius Jurkunas 28, Alvydas Tenys 15, John Taylor 11, Goran Kalamiza 9, Krzysztof Sidor 9, Leszek Karwowski 9, Walter Jeklin 8, Robert Pacocha 8, Tomasz Rospara 8, Wiktor Grudziński 2 Prokom: Michael Ansley 29, Joseph McNaull 26, Alan Gregov 19, Igor Milicic 13, Josip Vrankovic 11, Darius Maskoliunas 7, Tomasz Jankowski 5, Tomasz Wilczek 2, Daniel Blumczyński 0, Piotr Szybilski 0

Polonia Warbud Warszawa - Prokom Trefl Sopot po 3 dogr. 107:112 (23:24, 17:17, 17:17, 18:17, 11:11, 11:11, 10:15).

Reklama

Mecz był zacięty i wyrównany o czym świadczy fakt, że na tablicy wyników aż 19 razy pojawiał się rezultat remisowy, a żadnej z drużyn nie udało się uzyskać większego, niż sześciopunktowego prowadzenia. Prokom tylko raz, w 32 minucie spotkania, po dwóch z rzędu rzutach za trzy punkty uzyskał prowadzenie różnicą sześciu punktów 63:57.

Gospodarze ustępowali sopocianom w walce pod tablicami. W całym meczu koszykarze Polonii zebrali 41 piłek - reprezentacyjny środkowy Joe McNaull zapisał na swoje konto aż 18 zbiórek - a rywale 49. Brak wzrostu gospodarze nadrabiali ambicją oraz większą liczbą fauli, co w końcowych minutach trzeciej dogrywki było jednym z czynników decydujących o porażce Polonii.

Warszawiacy nie potrafili znaleźć sposobu przede wszystkim na zatrzymanie Joe Mcnaulla, który dominował pod koszem, a faulowany prawie bezbłędnie wykorzystywał rzuty wolne - trafił 16 z 17 prób.

W połowie pierwszej dogrywki, po rzucie za trzy punkty Gorana Kalamizy, Polonia wygrywała 84:79. Rzutu wolne McNaulla i trafienie zza linii 6, 26 m Alana Gregova dały Prokomowi remis 86:86.

W drugich pięciu minutach, po rzucie za trzy Krzysztofa Sidora, poloniści ponownie uzyskali prowadzenie 97:94 na 100 sekund przed końcem dogrywki. Kroki Ansleya na 38 sekund przed końcem, przy trzypunktowym prowadzeniu gospodarzy, dawały Polonii większe szanse na sukces. Do remisu 97:97 doprowadzili wolnymi McNaull i Ansley, który wykonywał rzuty po dość dyskusyjnym faulu Sidora w podkoszowym zamieszaniu.

W trzeciej dogrywce poloniści, którzy w ostatnich trzech minutach grali bez czterech zawodników z podstawowego składu: Johna Taylora, Alydasa Tenysa, Andriusa Jurkunasa i Gorana Kalamizy - opuścili parkiet za przekroczeniu limitu pięciu fauli - opadli z sił. Nie wykorzystali aż sześciu rzutów wolnych i pozwolili rywalom na trzy celne trafienia zza linii 6,25 m (Milicic, Ansley i Gregov), co zadecydowało o końcowym sukcesie Prokomu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje