Pogoń Ruda Śląska - Anwil Włocławek 96:102

Punkty: Pogoń: Joseph Newton 29, Augenijus Vaskys 22, Marcin Sroka 13, Sławomir Kruk 11, Mirosław Frankowski 10, Ivano Newbill 9, Krzysztof Morawiec 2, Radosław Broda 0, Piotr Pluta 0 Anwil: Davor Marcelić 25, Vladimir Krstić 23, Igor Griszczuk 15, Paweł Szcześniak 11, Roman Prawica po 11, Bartłomiej Tomaszewski 8, Tomasz Jankowski 5, Miladin Mutavdzic 4

Pogoń Ruda Śląska - Anwil Włocławek 96:102 (28:25, 19:24, 19:15, 19:21), dogrywka 11:17

Reklama

Oba zespoły przystąpiły do niedzielnego spotkania w osłabieniu. W zespole Anwilu zabrakło kontuzjowanego Edgarsa Snepsa, natomiast w zespole gospodarze nie zagrał Ivo Nakić, który w piątek "po angielsku" zniknął z pola widzenia działaczom klubu.

Od początku mecz był wyrównany i zacięty. W zespole Anwilujuż w 6. minucie trzy przewinienia miał na koncie Jankowski. Wdrużynie gospodarzy ciężar gry wziął na siebie sprowadzonykilkanaście dni wcześniej rozgrywający Newton. Rzucał w dość ekwilibrystyczny sposób ale trafiał i był trudny do zatrzymania. To głównie jego zasługą była trzypunktowa przewaga po pierwszej kwarcie.

Na początku drugiej goście zagrali skuteczniej w obronie i szybko objęli prowadzenie (28:30). Łatwo środkiem wchodził z piłką pod tablice Pogoni Krstić. Gospodarze kilka razy nie zakończyli akcji celnymi rzutami, przegrywają przy tym walkę pod tablicą rywala. Wicemistrzom Polski nie udało się jednak osiągnąć znaczącej przewagi. W 17. minucie prowadzili co prawda siedmioma punktami (36:43) ale znów w roli głównej wystąpił Newton i Pogoń zniwelowała straty.

Ostatnie sekundy spotkania rozgrzały kibiców. 6 sekund przed upływem regulaminowego czasu gry wynik brzmiał 83:83 i dwa rzuty osobiste wykorzystał Frankowski, doprowadzając do stanu 85:83. Na 2 sekundy przed końcem wyrównał, także z osobistych, Szcześniak, który wytrzymał nerwowo przy ogłuszających gwizdach miejscowej publiczności. Zrobiło się 85:85 i konieczna była dogrywka.

Anwil przystąpił do niej bez Mutavdzicia a zaraz na początku zeszli z parkietu - także po pięciu faulach - Tomaszewski i Jankowski. Gospodarze grali jednak w dodatkowym czasie nerwowo. Ostatni raz udało się im doprowadzić do remisu na 91:91. Potem warunki dyktowali rozważnie i spokojnie grający goście. Kropkę nad "i" postawił na półtorej minuty przed zakończeniem gry Griszczuk. Trafił za trzy punkty i wynik meczu brzmiał 93:99.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje