Idea Śląsk Wrocław - Prokom Trefl Sopot 92 : 95 po dogr.

Punkty: Idea: Randy Holcomb 18, Maciej Zieliński 15, Aleksander Kul 14, Dominik Tomczyk 14, Andrjus Giedraitis 12, Dainius Adomaitis 10, Alvin Jones 7, Paweł Wiekiera 1, Robert Skibniewski 1, Alan Gregov 0 Prokom: Goran Jagodnik 22, Josip Vrankovic 17, Jiri Zidek 16, Tomas Masiulis 12, Drew Barry 9, Darius Maskoliunas 7, Dragan Markovic 6, Tomasz Jankowski 6, Jacek Krzykała 0

Idea Śląsk Wrocław - Prokom Trefl Sopot 92:95, po dogrywce (19:21, 22:20, 24:12, 14:26, dogr.13:16)

Reklama

Po ostatnich słabych występach Śląska mogącą pomieścić 7 tysięcy widzów Halę Ludową wypełniła najwyżej trzytysięczna publiczność. Gospodarze przystąpili do meczu bez kontuzjowanego Raimondasa Miglinieksa, który w piątek już trenował z zespołem, jednak trenerzy nie zdecydowali się na dołączenie go do składu.

Sopocianie rozpoczęli bardzo dobrze. Po akcji Tomasa Masiulisa i rzutach osobistych Jirego Zidka prowadzili 6:0. Kiedy było już 11:0 dla gości trener wrocławian Jacek Winnicki nie wytrzymał i poprosił o czas. Po przerwie dwa razy indywidualnie zagrał Maciej Zieliński, Aleksander Kul zastąpił słabego Alvina Jonesa i gospodarze zaczęli odrabiać straty. Widzowie obawiali się, że powtórzy się sytuacja z Włocławka, kiedy to Śląsk przegrywał z Anwilem w pierwszej kwarcie już 0:16, ale tak się nie stało. Od momentu czasu wziętego przez Winnickiego gospodarze zdobyli 12 punktów tracąc tylko 3 i w siódmej minucie meczu przegrywali 12:14.

Na minutę przed końcem pierwszej kwarty Dominik Tomczyk trafił za 3 punkty i po raz pierwszy na tablicy wyniku pojawił się remis 17:17.

Bardzo dobrze grał Aleksander Kul, który wykorzystywał przewagę fizyczną nad Zidkiem i Tomaszem Jankowskim. To dzięki Białorusinowi i Zielińskiemu (10 punktów do przerwy) wrocławianie nawiązali walkę. Po rzucie tego ostatniego zawodnika na początku drugiej kwarty Śląsk prowadził 25:21. Ale Prokom nie zamierzał się poddawać. Dzięki dobrej grze Gorana Jagodnika i Dariusa Maskoliunasa wynik oscylował w granicach remisu.

Początek trzeciej kwarty to wyrówna walka kosz za kosz. W ostatnich minutach tej części gry Winnicki zarządził obronę strefową, z którą goście sobie nie radzili. Sopocianie próbowali trafiać z dystansu, m.in. Drew Barry, ale im to nie wychodziło. Natomiast gospodarze wyprowadzali szybkie ataki i punktowali. W 

efekcie Śląsk wyszedł na prowadzenie 57:51, a gdy na 1.20 przed końcem kwarty za 3 trafił Tomczyk było już 63:51. Od stanu 50:51 wrocławianie zdobyli 15 punktów nie tracąc żadnego. Ostatecznie trzecią część meczu Śląsk wygrał różnicą 12 punktów.

To co wrocławianie osiągnęli w poprzedniej kwarcie, roztrwonili w pierwszym fragmencie ostatniej części gry. Przez pierwszą minutę zawodnicy Prokomu, po błędach Śląska, zdobyli 6 punktów z rzędu i odrobili część strat. Tym razem punkty seryjnie zdobywali goście i po "trójce" Maskoliunasa Śląsk prowadził tylko 65:63. Widząc co się dzieje trener gospodarzy wprowadził na boisko Kula i ponownie zarządził "strefę".

Białoruski środkowy rozgrywał najlepszy mecz w sezonie w barwach Śląska, ale i on popełniał błędy. Na 2,5 minuty przed końcem spotkania nie upilnował Zidka i po raz pierwszy od wielu minut na prowadzenie wyszli goście. Było 71:69 dla Prokomu. Sopocianie prowadzili już 6 punktami i wydawało się, że wygrają mecz, kiedy na 16 sekund przed końcową syreną szalony rzut za 3 punkty wpadł, nierówno wcześniej grającemu, wrocławskiemu Amerykaninowi Randy Holcombowi. Przewaga gości stopniała do jednego punktu. Wprawdzie faulowany Jagodnik wykorzystał dwa rzuty osobiste, ale Maciej Zieliński trafiając z rogu boiska za trzy punkty doprowadził do dogrywki.

Dogrywka była nie mniej emocjonująca. Po fatalnych błędach rozgrywającego wrocławian Alana Gregowa koszykarze Prokomu odskoczyli na kilka punktów, jednak po akcji z faulem Andriusa Giedraitisa na 16 sekund przed końcem dogrywki było 93:92 dla gości. Zawodnicy z Sopotu nie dali już sobie odebrać zwycięstwa.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje