Idea Śląsk Wrocław - Prokom Trefl Sopot 75:71 (playoff 2-0)

Punkty: Idea: Michael Wright 18, Dominik Tomczyk 17, Dainius Adomaitis 10, Piotr Szybilski 10, Maciej Zieliński 8, Tomas Pacesas 7, Aleksander Miłosierdow 3, Michael Hawkins 2, Oleg Kożeniec 0 Prokom: Josip Vrankovic 21, Igor Milicic 13, Dragan Markovic 11, Tomasz Jankowski 8, Filip Dylewicz 7, Gary Aleksander 6, Darius Maskoliunas 3, Tomasz Wilczek 2

Idea Śląsk Wrocław - Prokom Trefl Sopot 75:71 (19:14, 20:23, 15:19, 21:15).

Reklama

Drugi mecz finałowy pomiędzy drużynami Idei Śląska i Prokomu Trefla miał zupenie inny przebieg niż spotkanie sobotnie. Losy zwycięstwa ważyły się do ostatnich minut.

Już pierwsza kwarta pokazała, że bardzo ważnym elementem gry będzie obrona. Oba zespoły postawiły bardzo twarde warunki w defensywie, ale przy tym mecz był widowiskowy - m.in. Michael Hawkins popisał się akcją, w której jak tyczki slalomowe minął Tomasza Jankowskiego i Garego Alexandra. Po chwili ten ostatni gracz popisał się natomiast dynamicznym blokiem na centrze Śląska Piotrze Szybilskim.

Widać było, że koszykarze Prokomu za punkt honoru postawili sobie wyeliminowanie z gry najlepszego w sobotę Michaela Wrighta. Amerykanin do przerwy zdobył tylko 8 punktów, jednak w ofensywie zastąpił go Dominik Tomczyk, który w pierwszych 20 min. Trafił wszystkie 7 rzutów za 2 punkty i zgromadził 17 "oczek" na koncie. Właśnie dzięki Tomczykowi wrocławianie do przerwy prowadzili dwoma punktami.

Na początku trzeciej odsłony Alexander doprowadził do remisu, jednak 8 kolejnych punktów, głównie za sprawą Szybilskiego, zdobyli gospodarze. Wydawało się, że to może być przełomowy moment spotkania, zwłaszcza, że po 3 przewinienia miało pięciu kluczowych graczy z Sopotu. Jednak w 26 min. skręcenia kostki doznał w starciu z Filipem Dylewiczem pierwszy rozgrywający Śląska Hawkins i mimo wysiłków masażysty, do końca już się nie pojawił na parkiecie.

Zastępujący Amerykanina Tomas Pacesas nie radził sobie z prowadzeniem gry tak dobrze i goście zaczęli odrabiać straty. Do remisu doprowadził Igor Milicić, a po osobistych w wykonaniu Tomasz Wilczka Prokom prowadził 56:54.

W ostatniej części meczu toczyła się wyrównana walka kosz za kosz. Dopiero kiedy po trzypunktowym rzucie Dainiusa Adomaitisa na tablicy wyników pojawił się wynik 69:68 dla Idei, wrocławianie już prowadzenia nie oddali. Sopocianie w ostatnich sekundach faulowali koszykarzy gospodarzy, ale mieli zbyt mało przewinień i sędziowie nie mogli podyktować rzutów osobistych. Na linii rzutów osobistych

stanął dopiero Wright, ale on zdobył pewnie 2 punkty i drugie zwycięstwo Idei Śląska stało się faktem.

Eugeniusz Kijewski, trener Prokomu: - Byliśmy blisko zwycięstwa, dzisiaj była lepsza obrona. Był to mecz godny finału. Mamy teraz przerwę, więc zrobimy pewne korekty w ustawieniu. Chcemy doprowadzić do remisu.

Andriej Urlep, szkoleniowiec Śląska: - Jestem zadowolony z tego, że jest 2:0. Kiedy gra się w finale, bardzo ważne jest, aby wygrać oba mecze u siebie. Kiedy przeciwnik prowadził, moi gracze pokazali charakter Śląska.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje