Idea Śląsk Wrocław - Anwil Włocławek 87 : 69

Punkty: Idea: Acie Earl 18, Maciej Zieliński 16, Sean Colson 16, Andrius Giedraitis 15, Dainius Adomaitis 11, Aleksander Kul 9, Paweł Wiekiera 2, Robert Skibniewski 0, Kestutis Marculonis 0, Paweł Mróz 0 Anwil: Damir Krupalija 20, Tomas Pacesas 13, Igor Milicic 9, Jeff Nordgaard 8, Andrzej Pluta 7, Kris Lang 7, Dusan Bocevski 5, Robert Witka 0, Valdas Dabkus 0

Idea Śląsk Wrocław - Anwil Włocławek 87:69 (24:17, 23:24, 20:17, 20:11)

Reklama

Idea Śląsk Wrocław zrewanżowała się Anwilowi prowadzonemu przez byłego trenera Śląska, Andreja Urlepa, za wysoką porażkę z pierwszej rundy.

Podczas prezentacji zespołu gości Urlep otrzymał owację. W pierwszej piątce wrocławian nie pojawił się Dominik Tomczyk (był to pierwszy mecz w którym mógł zagrać po odbyciu kary nałożonej przez PLK), który od czwartkowego meczu Euroligi uskarża się na problemy z kręgosłupem. Tomczyka zastąpił Paweł Wiekiera, który nie był jednak w najlepszej dyspozycji. W sobotę skrzydłowy Śląska uczestniczył w centrum Wrocławia w kraksie i mocno uszkodził swój samochód.

Po czterech minutach gospodarze prowadzili 8:4, a wszystkie punkty dla Śląska zdobył środkowy Acie Earl. Śląsk rozpoczął bardzo mocną obroną, przez co Anwil dwukrotnie popełnił błąd 24 sekund. Drugą kwartę wrocławianie zaczęli w zaskakującym ustawieniu - na boisku pojawiło się jednocześnie dwóch centrów,

Earla wspierał Aleksander Kul. Amerykański środkowy, który coraz lepiej czuje się we wrocławskiej ekipie, umiejętnie wykorzystywał przewagę wzrostu nad podkoszowymi zawodnikami gości Krisem Langiem i Dusanem Bocevskim.

Na 3,5 minuty przed przerwą, po rzucie trzypunktowym Andriusa Giedraitisa, wrocławianie prowadzili już 43:29. Goście jednak zdołali do przerwy zmniejszyć straty odpowiadając tą samą bronią, czyli rzutami zza linii 6,25.

Po czterech minutach gry w drugiej połowie na tablicy pojawił się remis 49:49 i od tego momentu do stanu 58:58 trwała wyrównana walka kosz za kosz. Drużynę Idei do decydującego ataku poprowadził kapitan Śląska Maciej Zieliński. Zieliński najpierw trafił za trzy punkty, a w kolejnej akcji był faulowany i po celnie wykonywanych rzutach wolnych wrocławianie uzyskali kilkupunktowe prowadzenie

(63:58).

W ostatniej kwarcie przewaga Śląska wzrosła do kilkunastu punktów. Na 6 minut przed końcem po jednym celnym osobistym Dainiusa Adomaitisa, było już 75:60. Gospodarze kontrolowali wydarzenia na parkiecie. W ostatniej minucie spotkania pojawił się nawet młodziutki środkowy Paweł Mróz.

Trener Jacek Winnicki (Śląsk): - Oczekiwaliśmy trudnego meczu, bo Włocławek jest zawsze groźny. Bardzo dobrze otworzyliśmy spotkanie. Earl trafił sporo rzutów grając tyłem do kosza. Spodziewałem się, że będziemy mieli kłopoty w trzeciej kwarcie, ale kiedy graliśmy słabiej w ataku dzięki dobrej obronie udało nam się utrzymać wynik.

Szkoleniowiec Anwilu, Andriej Urlep: - W pierwszej połowie mieliśmy kłopoty pod koszem, w drugich 20 minutach co prawda wróciliśmy do gry, ale źle broniliśmy i mieliśmy słabą skuteczność w rzutach za 3 pkt. A kiedy się nie trafia trójek, to przeciwnicy przeprowadzają szybkie ataki.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje