Anwil Włocławek - Zepter Idea Śląsk Wrocław 76:79 (play off 1-3)

P: Anwil: Roman Prawica 20, Tomasz Jankowski 13, Davor Marcelić 11, Jewgienij Kisurin 10, Igor Griszczuk 10, Paweł Szcześniak 6, Vladimir Krstić 4, Bartłomiej Tomaszewski 2, Miladin Mutavdić 0 Zepter: Adam Wójcik 24, Dainius Adomaitis 15, Maciej Zieliński 13, Joseph McNaull 12, Raimondas Miglinieks 9, Harold Jamison 6, Robert Kościuk i Aleksander Avlijas 0.

W pierwszej kwarcie Anwil grał fatalnie. Gospodarze prowadzili tylko w trzeciej minucie 5:4. Przez kolejne trzy minuty nie zdobyli żadnego punktu, a ich rywali - trzynaście. Do końca tej części spotkania włocławscy koszykarze zdobyli jeszcze tylko dwa punkty spod kosza i dwa po pojedynczych rzutach wolnych.

Reklama

We włocławskim zespole zawiniła cała drużyna. Przegrywali w obronie, niecelnie podawali piłki, nie nadążali za kontratakami gości, rzucali rzadko i niecelnie, fiaskiem też kończyły się rzuty wolne. Kolejna kwarta to metamorfoza włocławskiego zespołu. Wrocławianie, co prawda zdobyli pierwsze pięć punktów, ale gospodarze odpowiedzieli dziewięcioma punktami pod rząd. W 14. minucie było 18:30. Po kolejnych czterech minutach goście prowadzili już tylko 33:28. Ostatecznie po pierwszej połowie było 35:31.

Anwil przede wszystkim zacieśnił obronę, częściej kontratakował i zdobywał punkty z dystansu. Dużo dobrego zrobił Igor Griszczuk. Kibice znów mogli skandować "Igor najlepszy jest".

W trzeciej kwarcie lekką przewagę miał Zepter Idea. Widać było, że obie drużyny wyciągnęły wnioski z błędów popełnionych w swoich najgorszych kwartach. Po 25 minutach było 40:47, a przed ostatnią kwartą 50:59.

Na początku ostatniej odsłony Anwil zdobył pod rząd siedem punktów i przegrywał tylko 57:59. W 33. minucie wyrównał na 63:63, a w 35 minucie objął prowadzenie 66:65. Potem długo trwała walka punkt za punkt. Na półtorej minuty przed końcem spotkania Anwil prowadził 75:74, a na niespełna minutę przed ostatnią syreną przegrywał 76:77. Na 8,1 s przed końcem Maciej Zieliński dwukrotnie celnie trafił z rzutów wolnych i ustalił wynik spotkania na 76:79.

Po meczu powiedzieli:

Trener gospodarzy, Stevan Tot:

- Mecz, oprócz pierwszej kwarty, był wyrównany. Niestety, w ostatnich minutach zawodnicy stracili kilka piłek, a pod koniec za bardzo się pospieszyli i przegraliśmy. Na wyróżnienie zasłużyli zwłaszcza Paweł Szcześniak, Tomasz Jankowski i Roman Prawica. W następnym meczu chcemy poprawić grę i wygrać.

Trener gości, Andriej Urlep:

- Moi zawodnicy na początku zagrali rewelacyjnie, ale w drugiej kwarcie kilka razy niepotrzebnie stracili piłkę, kilka akcji chcieli przeprowadzić za szybko. W drugiej połowie toczyła się otwarta gra, ale mieliśmy przewagę. Na początku czwartej kwarty było kilka fauli, których nie odgwizdali sędziowie i Anwil zdobył siedem punktów pod rząd. Później już toczyła się wyrównana gra. Pod koniec my trafiliśmy, a przeciwnikom nie udało się i dlatego wygraliśmy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje