Anwil Włocławek - Degusta Malfarb Stal Ostrów 81:93 (playoff 0-1)

Punkty: Anwil: Roman Prawica 21, Marek Andruska 16, Matthew Santangelo 15, Ed O'Bannon 14, Mladen Silobad 5, Igor Griszczuk 5, Armands Skele 5, Aleksander Kul 0, Goran Savanovic 0 Degusta Malfarb: Jerry Hester 27, Mindaugas Budzinauskas 17, Konstantin Furman 16, Kevin Morris i Dariusz Parzeński 10, Bartłomiej Tomaszewski 8, Wojciech Szawarski 5, Jacek Krzykała 0

Anwil Włocławek - Malfarb Stal Ostrów Wielkopolski 81:93 (28:15, 23:27, 19:30, 11:21).

Reklama

Trzeci mecz finału PLK był emocjonujący do ostatnich minut, choć po pierwszej kwarcie wydawało się, że wrocławianie bez trudu go wygrają. Gospodarze po długiej pogoni pierwsze prowadzenie objęli na półtorej minuty przed końcem meczu.

Pierwsze 10 minut gry to popis aktualnych mistrzów Polski. Śląsk grał twardo i szczelnie w obronie, koszykarze z Dolnego Śląska byli lepsi pod tablicami, a wyróżniał się zwłaszcza Maciej Zieliński.

Sopocianie pomimo zapowiedzi, że tanio skóry nie sprzedadzą, wyszli na parkiet spięci, seriami gubili piłki i nie potrafili znaleźć recepty na dobrą grę w obronie wrocławian.

Pierwsze punkty dla gospodarzy zdobył dopiero w 3 min. Gary Alexander (było wtedy 2:7). Po 10 minutach Śląsk prowadził 25:10 i wydawać się mogło, że doświadczeni zawodnicy treneran Urlepa nie dadzą sobie odebrać trzeciego zwycięstwa w finale.

Sopocianie w krótkiej przerwie pomiędzy pierwszą a drugą kwartą przeszli prawdziwą metamorfozę. Na początku drugiej odsłony efektownym wsadem popisał się Alexander, zaczęli też trafiać Alan Gregov i Josip Vrankowic.

W 15 min. po "trójce" Gregova było 20:28, po odpowiedzi Olega Kożeńca 20:30, zaś za moment po trafieniu Dragana Markovica 23:30. Gospodarze odrobili część strat lecz prowadzenie wrocławian utrzymywało się w granicy od 7 do 10 punktów. Gospodarze starali się zniwelować przewagę Śląska głównie rzutami za trzy punkty.

Decydujący - jak się okazało - o zwycięstwie gospodarzy atak przeprowadzili oni w końcówce spotkania. Do kosza mistrzów Polski seriami zaczęli trafiać Josip Vrankovic i Dragan Markovic. Gospodarze ze stanu 66:75 doprowadzili do 78:78, właśnie po rzucie Markovica. Ten sam zawodnik na półtorej minuty przed końcem trafił zza linii 6,25 m. i zrobiło się 81:78 dla Prokomu.

Niesieni ogłuszającym dopingiem gospodarze zdobywali kolejne punkty. Trafił m.in. Gregov. Koszykarze Idei Śląska zaczęli grać nerwowo i seryjnie pudłowali. W ostatnich sekundach sztuka ta udała się tylko Dominikowi Tomczykowi jednak było to zbyt mało i gospodarze odnieśli pierwsze zwycięstwo w

rywalizacji o złoty medal.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama