Zwycięstwo to zasługa mamy

- Cieszę się z wygranej, cały zespół dzisiaj trzeba pochwalić. Ja jestem tylko jedną z 12 zawodniczek, które występują na parkiecie - powiedziała Magdalena Leciejewska po zwycięstwie Lotosu Gdynia z Wisła Can-Pack Kraków 72:63.

- Oczywiście cieszę się, że gram dobrze, wiedziałam, że ta forma w końcu musi przyjść. Może to zasługa mamy, która mnie odwiedziła i gotuje mi pyszne obiadki (śmiech - przyp. red.)? Wiele rzeczy w mojej grze można jednak jeszcze poprawić i usilnie nad tym pracuję - dodała koszykarka, która zdobyła 17 punktów, przy 72-procentowej skuteczności, zebrała siedem piłek, miała dwa przechwyty i jeden blok.

Reklama

Zawodniczki Lotosu bardzo dobrze zagrały w drugiej połowie. Na przerwę w lepszych nastrojach schodziły wiślaczki prowadząc 35:27. - Przerwa wybiła nas z uderzenia. To, co nastąpiło na początku trzeciej kwarty praktycznie zadecydowało o wyniku. Nie potrafiliśmy znaleźć recepty na fantastycznie grające w tym okresie rywalki i zanim się obejrzeliśmy straciliśmy 16 punktów z rzędu - mówił po meczu Wojciech Downar Zapolski, szkoleniowiec "Białej Gwiazdy". - Na szczęście daliśmy radę się podnieść po takim nokaucie, ale niestety nasza gra nie była już tak dobra, jak w pierwszej połowie - dodał.

Wpływ na postawę Wisły z pewnością miał brak Chamique Holdsclaw i Anny Wielebnowskiej. Od dłuższego czasu pauzuje też Agnieszka Pałka.

W tabeli obie drużyny mają obecnie po 22 punkty. Prowadzi KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, który ma jedno "oczko" więcej.

PLKK/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Wisła Can-Pack Kraków

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje