Z Maccabi Ra'anana na koniec gier grupowych

W środę koszykarze Zeptera Idei Śląska Wrocław rozegrają ostatni mecz fazy grupowej Suproligi. Ich rywalem będzie izraelskie Maccabi Ra'anana. Wygrywając z rywalami Zepter zajmie na koniec gier grupowych siódme miejsce. Przegrywając wrocławianie mogą spaść nawet na ósme miejsce w grupie A, pod warunkiem, że Litwini z Lietuvos Rytas wygrają w Stambule z Ulkerem.

Mało to prawdopodobne, ale biorąc pod uwagę ostatnie słabe występy Zeptera, każdy wariant jest możliwy. Nawet ten najbardziej negatywny, który sprawiłby, że już w pierwszej rundzie fazy play off wrocławianie trafią na Maccabi Tel Awiw.

Reklama

Zresztą nawet jeśli pokonają graczy z Izraela, to i tak skończą występy w Suprolidze na pierwszej rundzie play off, bo zmierzą się w niej z Efesem Pilsen Stambuł i obiektywnie biorąc, nawet w kontekście powrotu do Wrocławia Amerykanina Harolda Jamisona, nie są w stanie pokonać uczestnika poprzedniego Final Four Euroligi. Tym bardziej że Turcy w ewentualnej trzeciej, decydującej o awansie do drugiej rundy play off grze będą mieli atut własnego parkietu.

Wróćmy jednak do środowego występu Zeptera w Ra'ananie. Wrocławianie w pierwszym meczu w Hali Ludowej rozgromili rywali 95:68, prowadząc na początku spotkania 15:0. Podopieczni trenera Andreja Urlepa zagrali wówczas koncertowo, mając nadzieję na znacznie wyższą lokatę na koniec rozgrywek grupowych.

Później rzeczywistość dotkliwie te nadziej zweryfikowała, stąd dopiero siódme miejsce wrocławian w grupie A, chociaż w pewnym momencie była realna szansa na czwartą lokatę. Ta dawała także atut własnej hali w decydującym meczu.

W tej chwili wiadomo już, że zamykające tabelę grupy A Maccabi odpadło z rogrywek. Gra jedynie o prestiż, o nic więcej. Ósmy w tabeli Lietuvos traci do Zeptera tylko punkt, mając ich na koncie 23, więc w wypadku wygranej w Stambule i porażki Zeptera, Litwini zajmą siódme miejsce. Mają bowiem korzystniejszy bilans gier z Zepterem.

Gracze izraelscy przed tygodniem ponieśli jedenastą z rzędu porażkę, tym razem ulegając Panathinaikosowi w Atenach 61:83. Przegrali także z Grekami walkę pod tablicami aż 21:38, m. in. dlatego, że fatalnie grał wówczas center, Maccabi, Jugosłowianin Jovo Stanojevic (208 cm wzrostu). Wprawdzie zebrał 6 piłek na tablicach, ale spod kosza trafił tylko 3 z 17 wykonywanych rzutów. Także skrzydłowy, Amerykanin Jesse Salters (201 cm), lider ekipy, wypadł źle. Zdobył tylko jeden punkt, a rywale w ciągu 25 minut gry Saltersa pozwolili mu oddać tylko jeden i to niecelny rzut z gry.

Na dobrą sprawę tylko młody skrzydłowy Yaniv Green (204 cm) zagrał wtedy na przyzwoitym poziomie. Zanotował 4 zbiórki, przechwyt, blok i asystę, trafiając 4 z 5 wykonywanych rzutów z gry.

Doświadczony, były reprezentacyjny obrońca Izraela, Guy Goodes (196 cm), który zastąpił w zespole Amerykanina Kelly'ego McCarthy'ego, popełnił w Atenach aż 6 strat i trafił 3 z 8 rzutów. Nic więc dziwnego, że gracze z Izraela zanotowali tylko 38-procentową skuteczność. Siedem asyst w tym meczu świadczy o braku pomysłów na skuteczne ustawienie ataku pozycyjnego Maccabi.

W każdym razie wrocławianie, mimo porażki przed tygodniem we własnej hali z Albą 76:85, tym razem powinni wreszcie poradzić sobie z rywalami, bo ci są zdecydowanie najsłabsi w grupie A.

Po tym meczu, przed pierwszą rundą play off, wszystkie awansujące zespoły czeka dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach Suproligi.

Dowiedz się więcej na temat: play off

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje