Prokom blisko mistrzostwa

Asseco Prokom Sopot jest już bardzo blisko obrony tytułu mistrza Polski. W finałowej serii do czterech zwycięstw z PGE Turowem Zgorzelec prowadzi 3-1. Piąte spotkanie odbędzie się 20 maja w Sopocie.

W niedzielnym meczu podopieczni Tomasa Pacesasa wygrali w Zgorzelcu 85:77. Liderem w ekipie gości był Qyntel Woods. Amerykanin nie tylko zdobył najwięcej punktów (18), ale miał też najwięcej zbiórek (15).

Reklama

Koszykarze Turowa po raz drugi nie wykorzystali atutu własnego parkietu. Sopocianom do obrony wywalczonego przed rokiem tytułu i zdobycia szóstego mistrzostwa z rzędu brakuje już tylko jednej wygranej. Prokom od początku miał przewagę, która wynikała z lepszej defensywy i organizacji ataku. Gospodarze walczyli do końca, ale nie byli w stanie odwrócić wyniku rywalizacji.

Pierwsze minuty należały do gości, którzy po 90 sekundach prowadzili 5:0, po akcjach Davida Logana i Ronniego Burrella. Gospodarze po nerwowym początku uspokoili grę i po trafieniu Damira Miljkovicia zza linii 6,25 m uzyskali minimalną przewagę (16:15). W końcówce ciężar gry wziął na siebie Patrick Burke i po 10 minutach podopieczni Tomasa Pacesasa prowadzili 24:21.

Druga kwarta przebiegała pod dyktando aktualnych mistrzów Polski, którzy po koszach Przemysława Zamojskiego i Adama Łapety prowadzili 37:24. Zespół PGE miał problemy z wyprowadzaniem akcji w ataku, a w obronie gracze PGE popełniali sporo niewymuszonych błędów i w efekcie na przerwę schodzili przegrywając 40:49.

Przez większą część trzeciej kwarty koszykarze Prokomu kontrolowali przebieg gry. Nie do zatrzymania w drużynie mistrzów Polski był Logan, który punkty zdobywał zarówno po rzutach z półdystansu, jak i zza linii 6,25 m.

Czwarta kwarta była najbardziej zacięta i emocjonująca. Rozpoczęła się od trzypunktowego trafienia Roberta Witki, a gdy po chwili zza linii 6,25 trafił także Gorjan Radonjić przewaga Prokomu zmalała do zaledwie dwóch punktów (69:71). W nerwowej końcówce większym opanowaniem wykazali się goście.

Ważne punkty pod koszem, po rozbiciu obrony strefowej zdobył Filip Dylewicz, a Burrell i Ewing bezbłędnie wykorzystywali rzuty wolne. Na 110 sekund przed końcem Prokom wygrywał 79:74. Zgorzelczanie szybko oddawali rzuty chcąc zniwelować przewagę podopiecznych trenera Tomasa Pacesasa, ale większość z nich była niecelna. Zwycięstwo Prokomu przypieczętował najlepszy na boisku Qyntel Woods.

PGE Turów Zgorzelec - Asseco Prokom Sopot 77:85 (21:24, 19:25, 20:18, 17:18)

PGE Turów Zgorzelec: Chris Daniels 16, Damir Miljković 13, Tyus Edney 12, Gorjan Radonjić 11, Robert Witka 8, Dragisa Drobnjak 6, John Turek 6, Krzysztof Roszyk 5, Alex Harris 0, Bartosz Bochno 0, Marcin Stefański 0.

Asseco Prokom Sopot: Qyntel Woods 18, David Logan 17, Filip Dylewicz 12, Daniel Ewing 11, Tyrone Brazelton 7, Ronnie Burrell 7, Patrick Burke 6, Adam Łapeta 6, Przemysław Zamojski 1, Adam Hrycaniuk 0.

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw) 3-1 dla Prokomu.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje