Prezes PLK: Potrzeba czasu

- Znaleźliśmy się na zakręcie, zdaję sobie sprawę, że łatwiej rozdawać pieniądze, niż od klubów brać. Potrzeba jednak choć troszeczkę czasu, żeby znów wyjść na prostą - powiedział w rozmowie z "Trybuną" prezes Polskiej Ligi Koszykówki Janusz Wierzbowski.

Rozgrywki ekstraklasy koszykarzy startują 15 października, a liga jest bez sponsora po odejściu Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora sieci Era.

Reklama

Wierzbowski broni się jednak przed określeniem, iż liga została na lodzie. - Bez przesady. Przed przyjściem Ery nazywaliśmy się "Lech Basket Liga" i wtedy także zostawiono nas samych sobie u progu sezonu - wyjaśnił prezes. - Rozgrywki wystartowały bez sponsora tytularnego, a jakoś nie zbankrutowaliśmy. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby także teraz z nowym "strategicznym" związać się, gdy koszykarze wyjdą już na parkiety. Jestem po kilku obiecujących rozmowach z zainteresowanymi firmami, których nazw na razie oczywiście nie mam prawa ujawnić.

Priorytetem jest także umowa z TVP. - Wysłaliśmy dyrektorowi Robertowi Korzeniowskiemu propozycje umowy, czekamy na odpowiedź - stwierdził Wierzbowski. - Piłka jest po jego stronie. Najważniejszym, by umowa była kompleksowa i obejmowała wszystkie drużyny. Nie może dojść do sytuacji jak w poprzednim sezonie, gdy wyłamał się Anwil i związał się z inną stacją.

INTERIA.PL/Trybuna
Dowiedz się więcej na temat: liga | rozgrywki | Tauron Basket Liga

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje