PLK: Problemy faworytów

Czołowe zespoły ekstraklasy koszykarzy: dotychczasowy lider PGE Turów Zgorzelec i mistrz Polski Asseco Prokom Trefl Sopot miały w 9. kolejce ogromne problemy występując w roli faworytów.

Sensacją kolejki była piątkowa porażka wicemistrza ze Zgorzelca w wyjazdowym spotkaniu z Polpharmą Starogard Gd. różnicą aż 20 punktów 64:84. Asseco Prokom po dogrywce pokonał w sobotę w Kołobrzegu Kotwicę 89:84 i dzięki wygranej został liderem tabeli PLK.

Reklama

Koszykarze Asseco na minutę przed końcem czwartej kwarty prowadzili po akcjach Ronnie Burrella 77:72, ale błyskawiczne rzuty najpierw Juliena Millsa zza linii 6,25 m, a potem Tomasza Cielebąka za dwa punkty pozwoliły gospodarzom doprowadzić do remisu 77:77 i dogrywki. W dodatkowym czasie gry Daniel Ewing i David Logan, który był skuteczny tak w ataku, jak i obronie (dwa przechwyty w kluczowym momencie) przesądzili o sukcesie mistrza Polski. Reprezentacyjny skrzydłowy Filip Dylewicz zdobył 20 punktów i miał 9 zbiórek, Daniel Ewing uzyskał 21 punktów, miał osiem zbiórek i siedem asyst, a Logan dołożył 17 punktów i cztery przechwyty.

W Starogardzie Gd. losy spotkania rozstrzygnęły się w zasadzie w drugiej kwarcie. Wicemistrzowie Polski byli bezradni i w pierwszych sześciu minutach tej części nie zdobyli kosza, tracąc 13 punktów z rzędu. W 19. minucie Polpharma prowadziła 51:25 i tej wysokiej straty zgorzelczanie nie byli w stanie odrobić w drugiej połowie.

"Nie mam patentu na faworytów. Do każdego meczu podchodzimy z takim samym zaangażowaniem i nastawieniem. Byłem pewny sukcesu i nie dziwią mnie rozmiary wygranej. Wiem, że presja będzie coraz większa i wiele osób czeka na nasze potknięcie. Moim zadaniem jest rozładowanie presji. Gramy w najbliższych spotkaniach z teoretycznie słabszymi rywalami, więc kluczem jest utrzymanie koncentracji. Podchodzę spokojnie do sukcesów. Mam wizję i cel i chcę to przekazać koszykarzom. Cieszę się, że mamy stabilnego sponsora, że w końcu znaleźli się ludzie, którzy mi zaufali. Mam nadzieję, że będę mógł dokończyć pracę, bo do tej pory nigdzie nie obdarzono mnie zaufaniem do końca sezonu" - powiedział trener rewelacji rozgrywek Polpharmy Mariusz Karol.

Emocji nie zabrakło w Warszawie w ostatnim spotkaniu 9. kolejki, w którym Polonia podejmowała PBG Basket Poznań. Poloniści prowadzili pod koniec 2. kwarty 49:30, a mimo to losy meczu rozstrzygnęły się w ostatnich sekundach. Poznaniacy systematycznie niwelowali straty, w czym największa zasługa doświadczonego Adam Wójcika, Wojciecha Szawarskiego oraz młodego słoweńskiego rozgrywającego Jana Mocnika (debiut w ekipie trenera Eugeniusza Kijewskiego). W 35. minucie koszykarze Basketu zniwelowali przewagę gospodarzy do jednego punktu 81:80, a chwilę potem szalejący pod koszem Wójcik sprawił, że Basket wygrywał 82:81. Na minutę i pięć sekund przed końcem Polonia prowadziła 89:88. Poznaniacy dwukrotnie rzucali spod kosza, a piłka dwukrotnie zatańczyła na obręczy i nie wpadła do kosza. Zawodnicy z Poznania faulami przerywali akcję Polonii, ale po trzecim przewinieniu sfaulowany Greg Harrington wykonywał rzuty wolne. Amerykaninowi nie zadrżała ręka, zaś rywale fatalnie rozegrali ostatnią akcję meczu. 28 punktów, w tym 24 rzutami za trzy, zdobył dla Polonii Tony Adams.

Piątej z rzędu porażki doznał Atlas Stal Ostrów Wlkp. Podopieczni Andrzeja Kowalczyka przegrali na własnym parkiecie z beniaminkiem Sportino Inowrocław.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama