PLK: Niespodziewana porażka Trefla Sopot

Porażka Trefla Sopot przed własną publicznością z Siarką Jezioro Tarnobrzeg oraz zwycięstwo prowadzącego w tabeli PGE Turowa Zgorzelec różnicą 50 punktów z Polpharmą Starogard Gdański to najważniejsze wydarzenia 12. kolejki ekstraklasy koszykarzy.

Uchodzący przed sezonem za jednego z faworytów rozgrywek Trefl doznał czwartej porażki, w tym trzeciej różnicą jednego punktu. Tym razem gospodarze przegrali 65:66, a decydujące punkty dla ekipy trenera Dariusza Szczubiała, która wygrała czwarte spotkanie z rzędu, uzyskał Wojciech Barycz.

Reklama

W szeregach Trefla, który zajmuje czwarte miejsce w tabeli, nikt nie szukał usprawiedliwienia, a wszyscy mówili o, jeśli nie najgorszym, to jednym z najsłabszych meczów w sezonie.

"Zagraliśmy bardzo zły mecz, nie byliśmy skupieni ani w obronie, ani w ataku. Nie walczyliśmy do końca" - powiedział trener sopockiego zespołu Karlis Muzinieks. Z kolei szkoleniowiec gości Dariusz Szczubiał nie popada w wielki optymizm i po meczu wyraził wątpliwości, czy jego drużynę stać czołówkę tabeli.

Liderem wciąż jest PGE Turów Zgorzelec, który ma bilans 10 wygranych i dwie porażki. W 12. kolejce pokonał w Starogardzie Gdańskim tamtejszą Polpharmę różnicą... 50 pkt - 105:55. Goście trafili w tym meczu 16 razy za trzy punkty.

Środkowy pokonanych Adam Metelski przyznał, że na boisku widać było różnicę klas. "Po udanym początku rywale poczuli własną siłę i wszystko im w tym spotkaniu wychodziło" - podkreślił.

W dwóch meczach do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W ten sposób Kotwica Kołobrzeg pokonała Zastal Zielona Góra 92:83, a poznański PBG Basket uległ Śląskowi Wrocław 101:106. W tej drugiej potyczce w ciągu pięciu dodatkowych minut gry zespoły zdobyły... 37 punktów. Taką samą zdobycz zapisał na koncie najskuteczniejszy na parkiecie serbski skrzydłowy gości Slavisa Bogavac, a jego dorobek uzupełniło osiem zbiórek.

"Jako zespół nie zagraliśmy dziś nic specjalnego" - ocenił samokrytycznie Bogavac.

Po raz ósmy w sezonie (11 meczów) wygrała Energa Czarni Słupsk. Tym razem przed własną publicznością w derbowym spotkaniu z AZS Koszalin 84:82, choć goście prowadzili nawet różnicą 22 pkt. Do przerwy koszalinianie trafili 10-krotnie za trzy punkty, a po przerwie... spudłowali wszystkie osiem prób.

"Najważniejsze, że nie straciliśmy wiary" - powiedział trener Energi Czarnych Dainius Adomaitis.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: PGE Polska Grupa Energetyczna SA | 50+

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje